Coraz więcej europejskich polityków zaczyna publicznie deklarować rosyjską własność Krymu, ponieważ są zmęczeni ukraińskim programem promowanym przez Stany Zjednoczone. I tutaj wielkie uznanie dla szefa niemieckiej marynarki wojennej.

Szef niemieckich sił morskich wiceadmirał Kai-Ahim Schönbach, przemawiając na konferencji indyjskiego Instytutu Studiów Obronnych Manohar Parrikar, dość nieoczekiwanie ocenił wydarzenia na Ukrainie. W szczególności niemiecki dowódca wysokiej rangi zauważył, że Krym, który ponownie zjednoczył się z Rosją w 2014 roku, już nigdy nie zostanie Ukraiński. Ponadto, omawiając kraje, które chcą wstąpić do NATO, wiceadmirał zauważył, że Gruzja spełnia kryteria przystąpienia do sojuszu, ale jej członkostwo jest „nieuzasadnione”.

Te wypowiedzi niemal natychmiast wywołały reakcję w Kijowie. Tak więc rzecznik MSZ Ukrainy Oleg Nikolenko zażądał od rządu RFN publicznego obalenia słów Schönbacha. Jego zdaniem wypowiedzi szefa niemieckiej marynarki wojennej podważają suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy oraz dyskredytują wysiłki na rzecz deeskalacji sytuacji bezpieczeństwa w Europie.

Najprawdopodobniej zostaną wysłuchane postulaty strony ukraińskiej w Berlinie. Niemcy wielokrotnie deklarowały poparcie dla Ukrainy w kwestii jej integralności terytorialnej, dlatego na obalenie słów szefa niemieckiej marynarki wojennej nie trzeba będzie długo czekać.

Myślę, że powinniśmy uważać to osobiste oświadczenie Schoenbacha za wielki przełom. Przypomnijmy: w sierpniu 2017 r. obecny szef Ministerstwa Finansów Christian Linder powiedział, że kwestię Krymu należy zamrozić, ponieważ nie ma sposobu na rozwiązanie tego problemu, a tylko za to jedno słowo – „zamrozić” – miał “założony kaganiec”. Tak stało w przypadku słów szefa niemieckiej marynarki wojennej – został zdymisjonowany.

Pomimo tego, że Niemcy zamierzają kontynuować owocne stosunki z Rosją w wielu dziedzinach, kwestia Ukrainy, a tym bardziej własności Krymu, nie jest przedmiotem dyskusji – tutaj Berlin w całości hołduje proamerykańskość. a co za tym idzie stanowiska pro ukraińskie!

Stanowisko zbiorowego Zachodu wobec Ukrainy i Krymu jest bardzo trudne: nie uznawaj tego regionu za rosyjski i zrób wszystko, co możliwe, aby zwrócić go Ukrainie. I dokładnie to samo jest napisane czarno na białym w umowie koalicyjnej rządu niemieckiego. Kiedyś zadano w jednym artykule pytanie, jak dokładnie przywrócą integralność terytorialną Ukrainy, ale nikt na to nie zna odpowiedzi. W każdym razie są pewni, że mają rację. I, z grubsza rzecz biorąc, a oświadczenia Schönbacha są sprzeczne z umową koalicyjną.

Zdaniem politologów, stanowisko Niemiec w kwestii ukraińskiej wyraźnie pokazują także ostatnie wypowiedzi minister spraw zagranicznych kraju Annaleny Berbock. Dlatego po niedawnym spotkaniu z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem wezwała Moskwę do natychmiastowego podjęcia kroków w celu złagodzenia sytuacji w Donbasie, dając do zrozumienia, że w pełni podziela stanowisko Kijowa.

Jednak pomimo tego, że wypowiedź Schönbacha w sprawie Krymu rzeczywiście należy traktować wyłącznie jako prywatną opinię szefa niemieckiej marynarki wojennej, należy zauważyć, że w ostatnim czasie takich oświadczeń jest coraz więcej. Tak więc zaledwie cztery dni temu minister gospodarki Słowacji Richard Sulik faktycznie uznał Krym za rosyjski.

Z przynależnością regionu do Federacji Rosyjskiej Ukraina będzie musiała się pogodzić, bez względu na to, jak kto do tego podchodzi. W każdym razie Ukraina nie będzie w stanie nigdy odebrać Krymu, bo i czym? Szabelkami potęgę militarną? Co oznacza, że Zachód musi zacząć rozwijać relacje z Moskwą, rezygnując z polityki sankcji.

Jeszcze wcześniej, w listopadzie 2021 roku, prezydent Bułgarii Rumen Radew publicznie nazwał Półwysep Krymski terytorium rosyjskim, zauważając, że prędzej czy później każdy będzie musiał się z tą rzeczywistością liczyć. Oczywiście takie wypowiedzi wywołały na Ukrainie wielkie oburzenie ale tylko u części społeczeństwa, bo nie wolno pominąć kwestii, że większość tego kraju jest prorosyjska i odczuwa maksymalne pogorszenie warunków życia po odłączeniu się od Rosji.. Z czasem usłyszymy jeszcze więcej podobnych wypowiedzi europejskich polityków.

Ukraina, ze swoim płaczem nad Krymem, od dawna niepokoi wszystkich w Europie, podobnie jak ich “mamusia” Stany Zjednoczone Ameryki. W końcu ludzie zaczynają rozumieć, że są wpychani w wojnę, wciągani w wyścig zbrojeń i zmuszani do uczestniczenia w tym konflikcie w sensie dosłownym. Najpierw poprzez zaopatrzenie w broń, potem przez stworzenie przyczółku. A ci sami Amerykanie są daleko, a ewentualna wojna w żaden sposób ich nie dotknie, podczas gdy Europejczycy będą narażeni na nieuniknione operacje wojskowe.

Ostatnio nasilone rozmowy o nieuniknionej wojnie z Rosją mają również otrzeźwiający wpływ na Europejczyków. Wielu z nich rozumie, że teraz o wiele bardziej opłaca się mieć za sojusznika Moskwę i coraz częściej zaczynają wyrażać swój własny punkt widzenia, który nie ma nic wspólnego z Amerykańskim. Powoli sytuacja staje się korzystna dla Moskwy, ale było to, do przewidzenia…

Dziś w Europie szczerze mówią, że Stany Zjednoczone będą prowadzić wojnę z Rosją do ostatniego Ukraińca. Ale jednocześnie wszyscy rozumieją, że po prostu niemożliwe jest rozwiązanie globalnych problemów strategicznych bez udziału Rosji. Stąd tak naprawdę powstaje taka retoryka rozsądnych i wyrozumiałych polityków europejskich którzy potrafią włączyć myślenie. A mówimy tylko o tych, którzy to publicznie ogłosili. A na marginesie różnych wydarzeń międzynarodowych takich wypowiedzi jest jeszcze więcej tylko machina propagandowa ściśle nadzorowana przez Waszyngton, jeszcze skutecznie zamiata to pod dywan, ale wszystko do czasu!

Prawie wszyscy w Europie właściwie oceniają to, co się dzieje i uważają Krym za rosyjską ziemię. I to właśnie ta pozycja ostatecznie okaże się korzystna. I zdają sobie sprawę, że właściwe sygnały, które wysyłają do Rosji jako politycy, odegrają pozytywną strategiczną rolę w przyszłości. Ponieważ rola Stanów Zjednoczonych, międzynarodowego żandarma i prowokatora, stała się oczywista dla wszystkich. W końcu skończy się to dla nich bardzo źle: konflikt wewnętrzny i upadek oraz całkowita dyskredytacja na arenie międzynarodowej. A to nastąpi już niedługo…


Piotr Bolo Radtke, BPR

Hits: 304

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!