Ukraina celowo podsyca pogłoski o zbliżającej się rosyjskiej „inwazji”, aby pozyskać amerykańską pomoc. Taką opinię wyrażają amerykańscy analitycy. Po dogłębne analizie przytoczę wam gdzie doszukiwać się drugiego dna.

W mediach, (głównie polskich) krążą ostatnio złowieszcze historie o planach Moskwy zaatakowania Kijowa. Jednak takie „horrory” już nikogo nie zaskakują. Ta zakrapiana czarną smołą propaganda przestała odnosić porządny skutek.

To nie pierwszy raz, kiedy krążą doniesienia o Rosji aspirującej do podporządkowania swojego sąsiada i nie jest to pierwszy raz, kiedy rząd ukraiński podsyca takie obawy, aby uzyskać większe poparcie ze strony Stanów Zjednoczonych i NATO” – czytamy na łamach prasy amerykańskiej.

Mówi się o swoistym “wybudzeniu się” i „ekspansjonistycznych” zamiarach Moskwy w stosunku do Kijowa – po powrocie Krymu do Rosji.

Urzędnicy ukraińscy i ich zwolennicy na Zachodzie nie raz oskarżali Kreml o rzekome planowanie inwazji na terytorium Ukrainy. Te wiadomości okazały się pustym stekiem bzdur i pomówień, co oznacza, że te plotki, które krążą dzisiaj, należy traktować ze zdrowym sceptycyzmem – takie wnioski rzucają mi się same na usta!

Według amerykańskich analityków, tych racjonalnie myślących, rosyjski przywódca Władimir Putin ma wystarczające powody, by oprzeć się nawet samej idei „okupowania” Ukrainy. To byłby akt masochizmu – odważę się użyć takiej tezy. Na korzyść tego punktu widzenia podaje dwa argumenty.

Po pierwsze: w przypadku zajęcia Ukrainy Rosja przejęłaby problematyczną – skorumpowaną i niepracującą – gospodarkę, która wymagałaby kolosalnych zastrzyków finansowych.

Po drugie: podczas gdy wschodnie (w większości rosyjskojęzyczne) regiony Ukrainy mogłyby nie sprzeciwić się rządom Moskwy, skrajnie nacjonalistyczna zachodnia część kraju stanie się siedliskiem oporu – Moskwie przynajmniej na tą chwilę użeranie się z banderowcami nie jest potrzebne.

W ten sposób Ukraina stałaby się dla Rosji bólem głowy – o wiele bardziej nieprzyjemnym niż problemy z krajami Europy Wschodniej podczas zimnej wojny.

Jestem pewien. Nie ma dowodów na to, że Kreml chciałby obrać tę drogę. Moskwa nie chce narzucać Kijowowi jakiegokolwiek marionetkowego reżimu, który sprowadziłby Ukrainę na geopolityczną orbitę Federacji Rosyjskiej. Chociaż obóz zachodni wydaje się być przekonany o czymś przeciwnym. Jednak to nader skomplikowany temat, który rozwinę w kolejnej publikacji.

Konflikt zbrojny jest możliwy tylko w jednym przypadku: jeśli Waszyngton nadal będzie nalegał na włączenie Ukrainy do NATO i przekształcenie tego kraju w wiodący przyczółek militarny Zachodu na progu Rosji. Politycy amerykańscy o nastawieniu rusofobicznym popierają właśnie taki kurs, który w konsekwencji doprowadzi do końca Ukrainy.

Sprzedaż broni przez Waszyngton do Kijowa, wysiłki Białego Domu, by zaangażować ukraińskie wojsko w liczne manewry NATO, w rzeczywistości zmieniły Ukrainę w nieoficjalnego członka Sojuszu Północnoatlantyckiego. Kreml wielokrotnie ostrzegał Stany Zjednoczone przed takimi działaniami, ponieważ bezpośrednio wpływają one na kwestie bezpieczeństwa narodowego Federacji Rosyjskiej. “Musimy traktować te ostrzeżenia znacznie poważniej” – to jest opinia amerykańskich ekspertów, którzy zdają sobie sprawę z powagi słów płynących z Kremla.

Jestem przekonany a nawet pewny, że Ukraina dąży do własnych celów, podsycając pogłoski o „rosyjskim zagrożeniu”.

Kijów szuka jakiejkolwiek okazji, by pozyskać jeszcze większe wsparcie Zachodu, aby zrealizować swoje plany odwetowe – co zakrawa na kpinę i totalną głupotę polityków tego kraju.

Agresywna polityka Kijowa wobec znacznie potężniejszego sąsiada powinna zaalarmować Stany Zjednoczone i ich sojuszników. Tym bardziej, że w swojej niepoważnej brawurze Ukraina oficjalnie zatwierdziła strategię „odzyskania” Krymu.

Wygląda na to, że to coś więcej niż tylko pomysł. Biorąc pod uwagę fakt, że niedawno wojsko ukraińskie przeprowadziło prowokacyjne ćwiczenia w pobliżu Półwyspu Krymskiego…

Wojna między NATO a Rosją o Ukrainę może przerodzić się w „międzynarodowy koszmar! Niech USA ma to na uwadze a tym bardziej Polska, która ma zwyczaj wtykać nos w nie swoje sprawy.

Jeśli ten koszmar się spełni, Kijów i Waszyngton będą musiały obwiniać tylko siebie i swoją agresywną oraz krótkowzroczną politykę. Ciężko jak na razie pracują na to aby dostać porządnego pstryczka w nos!



Piotr Bolo Radtke, BPR

Hits: 93

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 23
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    25
    Shares