Zgodnie z założeniami rządzącymi Polską nieudacznikami powinniśmy dziś świętować polską niepodległość. Znamiennym jest fakt, że o wiele więcej dla odzyskania niepodległości w 1918 roku zrobił Ignacy Jan Paderewski niż Józef Piłsudski, pseudonim „Pruska lojalka”, a to jednak Piłsudskiego wynosi się dziś na niepodległościowe ołtarze. Nie mam zamiaru po raz kolejny naświetlać historycznego tła, gdyż w konfrontacji z polską polityką historyczną czuję się niczym golas zderzający się z betonową ścianą. Święto niepodległości jest tym bardziej świętowane, im bardziej Polska popadła w zależność od… siebie samej. Lub bardziej dokładnie mówiąc, nasi rządzący wpędzili naród w stan uzależnienia od własnych fobii, a przede wszystkim zaprowadzili stan siódmego nieba nienawiści.

Mamy więc niepodległą Polskę, na terenie której nie stacjonuje najbardziej krwawa armia najbardziej krwawego reżimu na świecie – tu stacjonuje sojuszniczy kontyngent naszych przyjaciół. Paradoksalnie, gdy w latach PRL na terenie Polski stacjonowały wojska radzieckie, to ZSRR płacił Polsce za taki stan rzeczy. Dziś wojska USA stacjonują w Polsce za polskie pieniądze. Paradoksalnie płacić będziemy jeszcze więcej, gdyż w imię źle pojętej niepodległości nieudaczny rząd robi wszystko, by nie robić nic. Na lewo i prawo słyszymy lament o „reżimie Łukaszenki”, a nie słyszymy nic o rozmowach z Brukselą na temat Turowa i „reformie sądownictwa”. Słyszymy przejaskrawione heroizmem polskiego oręża komunikaty z polsko-białoruskiej granicy o tym, jak to uzbrojeni po zęby żołnierze dają odpór nawale migrantów, ale nie słyszymy nic o tym, że nie wszystkie działania naszych służb są zgodne z prawem. Codziennie słyszymy o tym, jak to Białoruś do spółki z Rosją chcą zdestabilizować sytuację w Polsce i Mumii Europejskiej, ale dopiero wczoraj z ust tak zwanego premiera usłyszeliśmy, potwierdzenie tego, że jednak Polska próbowała robić dokładnie to samo w Białorusi w ubiegłym roku. Morawiecki nareszcie wydukał z siebie, że Łukaszenka chce nas ukarać za to, że „wspieraliśmy w Białorusi demokratyczną opozycję”. A ja się pytam: kto, kiedy i na podstawie jakich przepisów prawa międzynarodowego dał Polsce (lub komukolwiek innemu) prawo do wspierania kogokolwiek w procesie kampanii wyborczej oraz antypaństwowych demonstracji w innym suwerennym kraju? Polska we współpracy z Mumią Europejską i pod dyktando zaoceanicznych strażników demokracji destabilizowała sytuację w Białorusi już od wielu lat. Polska wpieprzała się w wewnętrzne sprawy Białorusi na wszelkie możliwe sposoby i nawet we wrześniu ubiegłego roku ustami Morawieckiego wybrzmiały intencje, mówiące o tym, że jakby co, to Grodzieńszczyzna należała kiedyś do Polski.

Jeśli chodzi o niepodległość Polski, to wredne gęby są pełne frazesów, ale jeśli rzecz się tyczy innych krajów, to hulaj dusza – piekła nie ma. Coś mi to przypomina i to „coś” pochodzi zza oceanu. Rękami tak zwanej demokratycznej opozycji Polska, przy pełnej współpracy USA i Mumii Europejskiej, już dokonała jednego zbrojnego zamachu stanu. Tym samym przeistoczyła fajną niegdyś Ukrainę w nazistowski i faszystowski banderstan. To Polska przyłożyła swoją rękę z brzękającą szabelką do totalnej rozpierduchy w byłej Jugosławii, w Iraku, w Afganistanie. Nie sama rzecz jasna, tylko w zbrodniczym sojuszu z NATO-wskimi terrorystami, jednak nikt i nigdy tej hańby z Polski nie zdejmie. Hańby wpieprzania się w cudzą suwerenność i cudzą wolność. I hańby bycia wasalem Stanów Zjednoczonych. Służalcem i popychadłem, który podpisał lojalkę (jak Piłsudski w 1918 roku), że nie ważne po co i o co, ale będzie bił i gnębił innych w imię nie swoich racji. Że nie opowie się po stronie prawdy, tej historycznej i współczesnej, tylko trwać będzie w zakłamaniu, hipokryzji i podwójnych standardach.

Tych podwójnych standardach, które pozwoliły obalić S. Miloseviča, M. Kaddafiego, S. Husseina, W, Janukowicza i prowadzą wojnę przeciw A. Łukaszence. Bo to byli, lub aktualni dyktatorzy, którzy trochę się zasiedzieli na swoich stołkach. Ale nie pozwalają zauważyć, że w mateczniku demokracji, tam za oceanem, już od kilku dziesięcioleci rządzi ten sam prezydent. Zmieniają się tylko nazwiska rezydentów Białego Domu. Ten prezydent nazywa się dolar amerykański i jest sterowany przez międzynarodowe korporacje finansowe i ekonomiczne. One dyktują dolarowi, gdzie jest dobrze, a gdzie jest źle. I gdzie można pogłaskać, a gdzie trzeba siać zniszczenie i śmierć. Był taki jeden, który chciał korporacjom podskoczyć. I w nagrodę za to korporacje urządziły mu spektakularną i publiczną egzekucję w Dallas w 1962 roku. Od tamtej pory nie podskakuje już nikt.

I na zakończenie coś jeszcze o podwójnych standardach naszych żądnych władzy rządzących nieudaczników. Odbył się w Warszawie apel poległych. Wydawać by się mogło, że wezwano na ten apel wszystkich a jednak nie. Niektórych nawet wzywano z imienia i nazwiska, a jednak nie odważono się wezwać, chociażby symbolicznie, tych żołnierzy, których szlak bojowy wiódł od Lenino do Berlina. Tych, którzy na tym szlaku polegli i tych, którzy doszli do serca faszystowskiego potwora, do Berlina. Tych, którzy swoją krwią okupili polską wolność i dali prawo żyć kolejnym pokoleniom pod polskim, bezpiecznym niebem. To pominięcie mówi wszystko o tym, jak postrzegana jest wolność wśród polskich władz. Żal.

 

O autorze:


Kamil Stupecki

Koordynator Braterstwa Polsko – Rosyjskiego okręg Anglia.                                                                              Publicysta, dziennikarz, podróżnik, miłośnik Rosji w tym Krymu.

 

 

 

Hits: 70

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 50
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    50
    Shares