Jeszcze przed wydarzeniami Krymskiej Wiosny 2014 roku z Krymu do Amsterdamu wyjechała wielka kolekcja bezcennych muzealnych artefaktów, zwanych potocznie złotem Scytów. W sumie na wielką i uroczystą wystawę w Muzeum Allarda Piersona w Amsterdamie przekazano 2111 eksponatów z czterech krymskich muzeów.

Zgodnie z umową i zgodnie z międzynarodowym prawem, całość kolekcji powinna wrócić w Krym do czerwca 2014 roku. W międzyczasie, w marcu 2014 roku, Krymczanie zdecydowali w referendum, że nie mają najmniejszej ochoty mieć cokolwiek wspólnego z Ukrainą. Tym samym – zgodnie z zapisami Karty Narodów Zjednoczonych – wyrazili swą wolę w kwestii samostanowienia swojego narodu.

Jak wszyscy wiemy, stało się to początkiem dyplomatycznej wojny między tak zwanym cywilizowanym Zachodem i Rosją. Ukraina, która w międzyczasie przekształciła się w banderstan, zwróciła się do sądu w Amsterdamie z żądaniem wydania jej bezcennej kolekcji, twierdząc, że należy ona do Ukrainy. Z drugiej strony Rosja zawsze wykazywała, że kolekcja skarbów scytyjskich należy do kulturowego dziedzictwa Półwyspu Krymskiego oraz samych Krymczan i – jako taka – powinna bezwarunkowo wrócić w Krym. Zgodnie zresztą z prawem międzynarodowym, zgodnie z konwencjami o ochronie dziedzictwa historycznego, kulturalnego i kulturowego oraz zgodnie z umowami pomiędzy muzeami krymskimi i Muzeum Allarda Piersona.

W grudniu 2016 roku sąd w Amsterdamie wydał orzeczenie na korzyść banderstanu. Orzeczenie to zostało zaskarżone przez prawników krymskich muzeów. Sąd rozpatrywał sprawę prawie pięć lat i ostatecznie wydał decyzję o utrzymaniu w mocy poprzedniej decyzji. Jest to wydarzenie bez precedensu w historii światowego muzealnictwa i nauki, by kolekcja była przekazywana według priorytetów politycznych, a nie naukowych.

Jest to jednak jeszcze jedna decyzja, która dowodzi, że tak zwany Zachód zionie smrodem z pięknej gęby. Przyznając skarby scytyjskiej kolekcji na polityczny obstalunek mimochodem wszem i wobec obwieszcza na cały świat, że Krym jest częścią Rosji. Czyli z jednej strony nie możemy uznać Krymu jako terytorium rosyjskiego, ale jednocześnie nie możemy zwrócić w Krym eksponatów muzealnych, bo są one własnością Ukrainy, a nie Rosji.

Jest jeszcze jeden aspekt zawirowań z bezcenną kolekcją. W listopadzie 2017 roku w British Musem w Londynie odbywała się wystawa scytyjskiego złota z wielu różnych muzeów świata. Obowiązkowo odwiedziłem tę wystawę. Wdałem się w długą i interesującą rozmowę z jedną z pracownic londyńskiego muzeum. Dobrze wiedziała o szczegółach burzliwych dziejów krymskiej kolekcji i powiedziała kilka ciekawych faktów. Krymska kolekcja jeszcze w 2016 roku stała się przedmiotem gwarancyjnego zastawu, który Ukraina przedstawiła w zamian za otrzymanie kolejnej pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ze słów pracownicy British Museum wynika, że dopóki banderstan nie spłaci kredytu, dopóty kolekcja w Krym nie wróci, gdyż zgodnie z umową między MFW i Ukrainą, jest przedmiotem zastawu bankowego.

Taki piękny jest ten Zachód.

 

O autorze:


Kamil Stupecki

Koordynator Braterstwa Polsko – Rosyjskiego okręg Anglia.                                                                              Publicysta, dziennikarz, podróżnik, miłośnik Rosji w tym Krymu.

 

 

 

Hits: 52

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 27
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    27
    Shares