Krótko i na temat – uważam, że przyjmowanie migrantów bez jakiejkolwiek kontroli i bez ograniczeń nie ma sensu. Tak jak nie miało to sensu sześć lat temu, gdy spora część cywilizowanego Zachodu chciała koniecznie udowodnić, że tak zwane „ubogacenie kulturowe” jest dla Zachodu zbawienne. Skutki były i są nadal opłakane. Jednak niech się teraz Zachód cieszy zbawiennym wpływem niekontrolowanej migracji.

Nie mogę jednak milczeć, gdy na polsko-białoruskiej granicy nasze władze kompromitują się i jeszcze próbują zrobić ze swej nieporadności cnotę. Po pierwsze. W ubiegłą niedzielę Kościół Kat. obchodził dzień uchodźców. Nawet papież Franciszek obszernie o tym mówił. A ja się pytam: gdzie w obliczu kryzysu migracyjnego jest polska wierchuszka kościelna? Są tylko dwa możliwe warianty odpowiedzi. Polski Kościół Kat. ma tych akurat migrantów w dupie, bo to przecież są migranci od Łukaszenki, którym pomagać nie należy. Wariant drugi jest taki, że władza zabroniła sutannowym mieszać się do tego, żeby nie wyszło na to, że to władza ma uchodźców w dupie i traktuje ich, jako liczydełko do nabijania sobie sondażowych punktów oraz kierowania oskarżeń pod niewłaściwy adres.
 
Po drugie. Ukazał się reportaż z polsko-białoruskiej granicy, który w sporej części obala mity i legendy polskich władz na temat wojny hybrydowej. Był to reportaż brytyjskiej stacji BBC, w którym uchodźcy bez ogródek mówli, że byli przez polskie służby bici, poniżani i siłą wypychani za linię graniczną na białoruską stronę. Nikt z polskich służb im w niczym nie pomagał. Zgodnie z prawem międzynarodowym, jeśli uchodźca przeszedł już granicę, należy udzielić mu pomocy, sprawdzić i umieścić w ośrodku dla uchodźców do podjęcia decyzji, odnośnie dalszych procedur. Stan wyjątkowy był władzom potrzebny i będzie przedłużony tylko dlatego, że polskie władze nie tylko mają komfortową sytuację mogąc robić co się tylko podoba, ale także mają spokojną głowę, że nikt sie w Polsce niczego nie dowie, bo medialny kaganiec założono i zabezpieczono.
 
Po trzecie. Reżimowe mendia poinformowały społeczeństwo, że wśród zatrzymanych byli ludzie podejrzani o kontakty z Państwem Islamskim, ekstremiści, pedofile i nawet zoofile. Żeby to uwiarygodnić pokazano nawet tak zwane screenshoty z telefonów zatrzymanych migrantów. Obojętnie jak by na to nie patrzeć, polskie władze działały w tym przypadku niezgodnie z prawem. Jeśli zatrzymani byli faktycznie tymi, jakimi ich przedstawiono, to znaczy, że są to podejrzani o popełnianie przestępstw. Wypychać ich z powrotem na białoruską stronę nie wolno, gdyż takich delikwentów należy niezwłocznie zatrzymać, wszcząć śledztwo, po zakończeniu którego należy ich przekazać pod jurysdykcję kraju, na terytorium którego popełniono przestępstwo.
 
O niczym takim ani polskie władze, ani mendia nie poinformowały, czyli wypuścili ich z rąk. Od kiedy to podejrzanych o popełnienie ciężkich przestępstw puszcza się wolno? A jeśli zostali zatrzymani i zostało wszczęte śledztwo, to jak to jest, że władze polityczne bez zgody stosownych organów ścigania upubliczniają materiały ze śledztwa. To jest niezgodne z prawem. Chyba, że owe szokujące zdjęcia, to kolejna bajka z krainy absurdu, byle tylko władza pokazała społeczeństwu swoje „wielkie sukcesy” i – strasząc naród – ukazywała się w roli niezłomnych bojowników w wojnie z „krwawym reżimem”.
 
A tak nawiasem mówiąc, skoro pokazano zdjęcia pedofilów lub z polsko-białoruskiej granicy, to może kiedyś pokażą też zdjęcia z telefonów polskich pedofilów. Tych w sutannach.
 

 

O autorze:


Kamil Stupecki

Koordynator Braterstwa Polsko – Rosyjskiego okręg Anglia.                                                                              Publicysta, dziennikarz, podróżnik, miłośnik Rosji w tym Krymu.

 

 

 

Hits: 59

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 17
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    17
    Shares