I to niezwłocznie. Najlepiej do tego, który produkuje i oprawia lustra. A już idealnie byłoby, gdyby znalazł się taki majster specjalista, który zrobiłby jedno takie wyjątkowe, magiczne i czyniące cuda zwierciadło. Z wielkim zadęciem, godnym dwumiesięcznego opóźnienia, grupa szemranej reputacji o pseudonimie „elity rządzące” zaprezentowała scenariusz do kiepskiego filmu animowanego o roboczym tytule „Polski Ład 2021”.

To będzie kreskówka wyjątkowo niskich lotów, typowa chałtura, tandeta i szmira, cienka i płaska niczym prześcieradło. Na dodatek owo prześcieradło zbrukane będzie kitem, usilnie choć nieudolnie wciskanym ludowi, którego władza bezceremonialnie uważa za ciemny.

No bo przecież jak się ma jedno do drugiego, gdy na przestrzeni kilku minut w codziennym odcinku czarów-marów pod tytułem Wiadomości TVP otumania się społeczeństwo sprzecznymi informacjami. Najpierw karmi się ludzi o tym, jak to w Polsce jest dobrze, jak rośnie PKB, jaka to niska stopa bezrobocia, jak to rosną inwestycje i tak dalej, i temu podobne. Wystarczy kilka minut, by informować, że jakieś bajeczne sumy pieniędzy z budżetu Mumii Europejskiej pomogą nam wychodzić z kryzysu. Jakiego kryzysu, jeśli wolno spytać? Przecież wszystko idzie w jak najlepszym kierunku, ponoć jest dobrze skoro tak mówiono kilka minut wcześniej. Zaś przy prezentacji Polskiego Ładu 2021 moją uwagę zwróciła retoryka prezesa wszystkich prezesów, brednie Matołusza i innych pamperków zdjętych ze świecznika. Przypomnę, że kolejne punkty tegoż programu zaczynały sie od słów: „zamierzamy”, „planujemy”, „podejmiemy starania”, „postaramy się” i inne tego typu srutu-tutu. Planujemy i zamierzamy, tylko jeśli nic z tego nie wyjdzie, to znowu będą winni temu wszyscy wokół, tylko nie my sami? Pocałujcie się sami czule pod koszulę z takim planem.

Jest jednak jeden punkt, który bez wątpienia będzie wprowadzony w życie od A do Z, z całą nadgorliwością i skrupulatnością. Tym punktem jest reforma nauczania historii. Nazwano go – chyba tylko dla zamydlenia oczu – rozdzieleniem nauczania historii powszechnej od historii Polski. Zaistnieje zatem potrzeba napisania nowych podręczników dla szkół podstawowych i średnich, i w tym kontekście pojawia się jedno interesujące pytanie. Czy zamiast nowych podręczników nie będzie lepiej i taniej wznowić nakład (na przykład) „Tytusa, Romka i A’Tomka” autorstwa Papcia Chmiela? Z historycznego punktu widzenia wartość faktograficzna będzie ta sama, a przynajmniej dzieci i młodzież nie będą musiały ślęczeć nad zbyt dużą ilością tekstu, a obrazki wprowadzą element urozmaicenia. Nie wiem i raczej grubo w to wątpię, czy jest jeszcze jakiś wątek w historii Polski, który nie zostałby wypaczony, zakłamany i przepisany na jednostronnie antyrosyjską nutę. A ponieważ historia Polski jest od ponad dziesięciu wieków ściśle powiązana z historią Europy (w tym Rosji i ZSRR), to i historia powszechna jest już w identycznym stopniu sfałszowana.

Może ktoś powiedzieć, że przesadzam i uparłem się na tę rusofobską propagandę, że zwalczam tę zdartą i kłamliwą płytę, niczym maniak lub schizofrenik. No to mam jedno zasadnicze pytanie – po co snuć plany na przyszłość, skoro zakłamuje się i fałszuje przeszłość? Politycy historyczni, choć bez wątpienia rozmodleni, zapomnieli ewangeliczną przypowieść o złym drzewie, które nie będzie dobrych owoców wydawać. Skoro podcina się w tym drzewie korzenie, skoro zatruwa się je nienawiścią i zaprawia kłamstwami, to jakie mogą być z tego owoce? Nie pamiętam kiedy dokładnie, może dwa lata temu, a może wcześniej, może później, ale precyzyjnie wyjaśniałem, jakich następstw można oczekiwać, gdy się fałszuje historię i pisze ją od nowa na polityczny obstalunek. Wyjaśniałem także dlaczego tak się dzieje, że w Polsce tak chętnie się żongluje historią.

Żeby takie historyczne dyrdymały w jakikolwiek sposób uzasadnić i umiejscowić, to potrzebny jest punkt wyjścia. A że obecne elity takiego punktu nie mają, to zaczynają go tworzyć z potrzeby i na potrzeby udowodnienia ideologicznej próżni. No, może niekoniecznie próżni, gdyż jedynym uzasadnieniem istnienia tych elit jest nienawiść i bezsilność.

Nie są i nigdy nie będą w stanie zetrzeć z kart historii faktów, które były i na zawsze będą kłaść się cieniem na nieskazitelnej opinii Polski i Polaków, a którą to opinię tak powszechnie się na co dzień forsuje. Nie są i nigdy nie będą w stanie w jakikolwiek racjonalny sposób wyjaśnić po co było obnoszenie się ze swoim mesjanizmem narodów i z tym, że niemal zawsze ten mesjanizm o mało nie doprowadzał Polskę i Polaków na skraj biologicznej zagłady. Nie są i nigdy nie będą w stanie zafałszować tego, że wolność do Polski po II Wojnie Światowej zawitała ze Wschodu i że wywalczyli nam ją żołnierze Armii Czerwonej i Wojska Polskiego, które powstało na terenach ZSRR. W żaden sposób nie będą stanie wymazać z historii faktu, że po tejże wojnie Związek Radziecki pomagał nam w odbudowie kraju z powojennych ruin pomimo tego, że spora część ZSRR leżała w takich samych ruinach.

A co najważniejsze nikt i nigdy nie zmieni faktu, że Polacy darzyli szczerą sympatią zarówno ZSRR jak i społeczeństwo naszego wschodniego sąsiada, nie mówiąc już o niekłamanej wdzięczności nie tylko za uwolnienie spod faszystowskiego jarzma, ale i za pomoc w odbudowie powojennych ruin. Nikt i nigdy nie zmieni faktu, że tak zwane wielkie mocarstwa zachodnie, czyli USA i Wielka Brytania przestały się biernie przyglądać wojnie w Europie i przystąpiły do wojny dopiero wówczas, gdy zajrzała im w oczy panika, że jak tak dalej pójdzie, to Armia Czerwona zatrzyma się na Atlantyku. Nikt nie zmieni faktu, że podczas konferencji w Jałcie i Poczdamie te same wielkie mocarstwa olały ciepłym moczem kanapowy rząd RP na uchodźctwie w Londynie.

Obserwując obecne pseudoelity naszego kraju, przypomina mi się powieść Witolda Gombrowicza pt. „Pornografia”. To właśnie tam, w małym wiejskim kościółku jeden z bohaterów imieniem Fryderyk uklęknął i zaczął się modlić. Jednak, jak to ujął Gombrowicz, Fryderyk „osunął się na kolana, byle tylko nie popełnić czegoś, co by nie było osunięciem się na kolana”. Swoją modlitwą natomiast starał się „zasłonić cały obszar swojej nie modlitwy”. Tak samo nasze elity, jeśli już nie mają niczego konstruktywnego do zrobienia, wolą robić coś, cokolwiek, byle tylko nie wyglądało to, jak nierobienie niczego. Wolą kłamać, siać nienawiść i niezgodę, wolą tworzyć pozory mówienia czegokolwiek, byle tylko nie wyszło na to, że przyzwoitość nakazuje zmilczeć. Naszym politykierskim szemranym typom wydaje się, że jak już tylko usuną z przestrzeni, którą sami uważają za publiczną, wszystko związane z prawdą historyczną, to wówczas ta historia cofnie zegary i kalendarze. Są przekonani, że wówczas USA i Wielka Brytania pogłaszcze ich po główkach, weźmie na kolana, przygarnie do piersi i w podzięce za rusofobię da im medale i pięknie oprawione listy gratulacyjne. Że za taką postawę, za nieskorumpowaną nienawiść do Rosji, Rosjan i wszystkiego, co z Rosją związane zostaną przyjęci do jakiegoś elitarnego klubu wielkich mocarstw.

Niestety, w rzeczywistości wszystko czego im do tego potrzeba, to lustro. Najlepsze takie zaczarowane, przed którym wystarczy stanąć i poprosić: „lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie”. Bo realia są takie, że nawet wystruganego z kartofla medalu nikt nie dostanie. O dropsach na pocieszenie nie wspominając.

 

O autorze:


Kamil Stupecki

Koordynator Braterstwa Polsko – Rosyjskiego okręg Anglia.                                                                              Publicysta, dziennikarz, podróżnik, miłośnik Rosji w tym Krymu.

 

 

 

Hits: 90

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 3
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    3
    Shares