W Polsce zaostrza się walka z rusofobią jest to automatyczna reakcja na patologiczne zachowanie Zachodu. Różne środowiska na wszelkie sposoby tłumaczą się przed rosyjską klasą polityczną i rosyjską opinią publiczną oraz przed najwyższymi autorytetami. Zarzekają się, że nie mają nic wspólnego z pisowską nienawiścią do Federacji Rosyjskiej, która kładzie się cieniem na stosunkach Warszawy z Moskwą. Ok to wielce chwalebne, tylko skąd u wielu ludzi tzw.”myślących inaczej” tak wielka asekuracja polityczna w głoszeniu swoich poglądów.

W ostatnich latach, w związku z ogólną napiętą sytuacją polityczną na świecie, zwłaszcza na tle wszelkiego rodzaju insynuacji zachodnich w kierunku Rosji, słowo „rusofobia” jest coraz częściej słyszane z ust polityków, postaci kulturalnych i zwykłych obywateli z różnych mediów. Aby zrozumieć, czym naprawdę jest tak ogromna niechęć do  Rosji, każdy musi najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest rusofobia…

Samo słowo pochodzi od „Ruso” (w odniesieniu do rosyjskiego) i greckiego „fobos” (strach) i oznacza odrzucenie, uprzedzenie, podejrzenia, a często nienawiść i agresję przeciwko całej Rosji i Rosji w szczególności. Rusofobia jest jednym z kierunków etnofobii (greckie „ethnos” – „ludzie”). A także jest to jeden z przejawów ksenofobii (grecki. „Xenos” – „obcy”). Jednak rusofobia jest całą ideologią z jej strukturą, koncepcją, historią rozwoju i innymi charakterystycznymi przejawami.

Rusofobię dzielimy na na oddolną i elitarną. Pierwszy ma charakter masowy, co oznacza, że to ludzie z danego kraju w większości boją się a co za tym idzie asekuracyjnie gardzą wszystkim co rosyjskie. Drugi ma charakter polityczny, pochodzący z najwyższych szczebli władzy rządzących krajem i kształtujących pozycję państwa na światowej scenie. Niezależnie od siebie, jedna i druga forma niesie za sobą to, co nazywamy konsystencją zła w najczarniejszym wydaniu.

Niemcy pod panowaniem Hitlera zostały masowo objęte rusofobią i nie tylko. „Rosjanin musi umrzeć” – takie było nazistowskie hasło. I choć minęło już wiele lat, rusofobia, niegdyś osiedlona w społeczeństwie, jest trudna do wykorzenienia, zwłaszcza, że Stany Zjednoczone nadal ją uprawiają, zarówno samodzielnie na kontynencie, jak i rozprzestrzeniając swoje wpływy na Europę.

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że rusofobia dla całych państw nie jest „niezrozumieniem rosyjskiej duszy”, ale dobrze przemyślaną taktyką oczerniania Rosji w oczach światowej społeczności oraz kreowanie jej jako „bezpośrednie zagrożenie, jednobiegunowego porządku światowego, który ustanowili i do którego są przyzwyczajeni” – to jest konsystencja nienawiści do tego wspaniałego kraju i ludzi. W tej chwili Stany Zjednoczone aktywnie narzucają polityczną rusofobię na całym świecie, ale najaktywniej robią to w Europie i krajach byłego ZSRR. Przodownikiem w Europie jest Ukraina i Polska – kraje, które prześcigają się w oczernianiu, pomawianiu i szkalowaniu wszystkiego co rosyjskie!

Po rozpadzie Układu Warszawskiego oficjalne władze państw bałtyckich zaczęły prowadzić bardzo twardą rusofobiczną politykę. Rosjanie w tych krajach zaczęli być postrzegani jako druga klasa. Całkowite wyparcie języka rosyjskiego, całkowite potępienie rosyjskich działań, a nawet wsparcie i sympatię dla terrorystów przez USA ,którzy przejawiają antyrosyjskie skłonności. To tylko niektóre żywe przykłady polityki nienawiści takich państw jak Łotwa, Litwa, Estonia, Polska, Ukraina i Czechy, które często idą w skrajności.

Najbardziej przerażająca jest rusofobia na Ukrainie! W kraju, który pokonał faszyzm i odrodził się. Rusofobia osiągnęła poziom dumy narodowej! I to pomimo faktu, że ponad połowa kraju mówi po rosyjsku, a około 25% obywateli uważa się za Rosjan. Ogromny wpływ na świadomość narodu wywierają media, które obnażają Rosję jako “agresora”, szerzą nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie! Garstka ludzi pod wpływem USA, indoktrynuje cały naród, który tak naprawdę wcale nie lgnie do Zachodu!

W Polsce jawnie przeciwstawiamy się wszelkim objawom rusofobi, jest nas dość spora grupa ludzi, która dzielnie broni honoru Rosji. Jednak na drodze stają nam ludzie, którzy poprzez swoją asekurację polityczno – poglądową separują się od nas a co najgorsze namawiają do tego innych, balansując między młotem a kowadłem. My z otwartą przyłbicą jasno określamy nasze poglądy. Nie tolerujemy ludzi, którzy jak chorągiewki utrzymują wstrzemięźliwość poglądową aby jak „muchy do lepa” ze znanym sobie sprytem przyklejać się tam, gdzie “lepiej zbożem podsypią“.

Tacy ludzie i ich sposób na jałową i fałszywą egzystencję u nas nie przejdzie, oni zawsze będą dla nas stanowić margines! My gramy w otwarte karty! Nie powiewamy jak tzw. chorągiewki na wietrze!


Piotr Bolo Radtke, BPR

Hits: 162

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 336
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 3
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    339
    Shares