Niedawno odbyły się liczne ważne hucpy. Wszystkie pokazały, że demokracja zakochała się w innym typie narracji politycznej – w terrorze. O tym wiadomo było zresztą już od dawna, jednak do tej pory wielbiciele demokracji wieszali swoje maski na cudzych gębach. Teraz nawet nie wieszają tych masek na swoich pyskach – oni te maski już zupełnie zdjęli, pokazując swoje wredne mordy w całej brzydocie.

Nie wiem, może chcieli zrobić wrażenie i dostroić się do Międzynarodowego Dnia Teatru – jeśli tak, to bardzo mizernie to wyszło. A jeśli chcieli pokazać swoje prawdziwe oblicze, to wyszło to zatrważająco, by nie rzec, że zupełnie odrażająco. Początkowo chciałem skończyć ten tekst wczoraj, jednak coś mnie podkusiło, żeby posprawdzać w dostępnych materiałach źródłowych z nieodległej historii. I teraz nie wiem, co powiedzieć, bo z punktu widzenia tej publikacji mogę powiedzieć, że warto było ślęczeć i poszperać. Jednak obraz z tego wszystkiego wyłania się katastrofalny.

Ale po kolei. Odbył się szczyt NATO. Przewodniczył stary znajomek, Jens Stoltenberg. I właściwie można byłoby stwierdzić, że nie powiedział niczego nowego. Dobrze znane slogany o rosyjskim zagrożeniu, o konieczności podnoszenia gotowości bojowej, o potrzebe modernizacji uzbrojenia paktu i inne oklepane tematy. O ile jednak była to, w pewnym sensie zdarta płyta, o tyle trzeba powiedzieć, że sytuacja w międzynarodowej polityce nadała tej płycie nowe brzmienie. Tym bardziej, że świeżo w pamięci mamy słowa Bidena, które były czystą i nieskazitelną pogróżką w adres Rosji i Prezydenta Putina. Teraz jednak Stoltenberg powiększył obszar wydumanego zagrożenia i do Rosji dodał Chiny. Z jednej strony można powiedzieć sobie szczerze, że jeśli NATO i USA odważy się na konflikt z Rosją i Chinami, to nie mamy się czego obawiać – nawet nie poczujemy, kiedy skonamy. Nie ma powodów do łamania sobie głowy, co będzie po wojnie, bo najprawdopodobniej nie będzie nawet planety Ziemia. Taka jest prawda – USA i NATO zdają sobie sprawę, że w wojnie konwencjonalnej z potęgą militarną Rosji i Chin nie mają szans, zatem będą szukać swej szansy w błyskawicznej wojnie nuklearnej.

Zostawmy jednak ponure scenariusze i skupmy się na hucpie, pod tytułem szczyt NATO. Nie ma sensu się oburzać tonem wypowiedzi Stoltenberga, bo czy taki np. Osama bin Laden kiedykolwiek wypowiadał się pod adresem USA w przyjacielskich słowach. No, może tylko wtedy, gdy Biały Dom wraz z CIA finansowały afgańskich terrorystów przeciw ZSRR. Później już nie było tak słodko i – jak na rasowego terrorystę – bin Laden nie owijał w bawełnę. Przez pewien czas było nawet wesoło, bo jeden terrorysta kłócił się z drugim terrorystą, ale miarka się przebrała i silniejszy terrorysta odstrzelił słabszego. Jak się jednak okazało zrobił to tylko po to, żeby wyprowadzić na międzynarodowe salony innego terrorystę spod znaku Państwa Islamskiego. Zostawmy jednak bzdety, o których wszyscy wszystko wiedzą. Stoltenberg, jako szef największej na świecie organizacji terrorystycznej, nie miał innego wyjścia, jak tylko grozić, straszyć i zapowiadać kolejne akty terroru na całym świecie. Taka jest natura tej bandyckiej grupy i tak brzmi wojenny baraban, w który bębni.

W podobnym tonie wypowiadała się grupa, która nie wiedzieć dlaczego nazywa samą siebie unijną dyplomacją. Spotkało się towarzystwo wzajemnej adoracji sprawnie dyrygowane przez międzynarodową finansjerę i wydaliło ze swego dyplomatycznego odbytu oświadczenie identyczne z komunikatem NATO. Ubrano to oświadczenie w inne słowa, jednak sens jest identyczny. Jedyna różnica zamyka się w tym, że tym razem po wieki wieków swoje nazwisko skalał Josep Borrell. Czytałem oba komunikaty końcowe, o których wspomniałem powyżej i cały wczorajszy dzień porównywałem z przemowami innego terrorysty, zbrodniarza wszechczasów, Adolfa Hitlera. Zbytniej różnicy się nie dopatrzyłem, poza stylem, gramatyką, interpunkcją i nazwami rzecz jasna: Żydów, Słowian i komunistów zamieniono na Rosję i Chiny. Ot cała filozofia – jak już czerpać wzorce, to z najwyższej półki.

Żeby dopełnić obrazu, jak na dłoni zbroi się podpuszczony przez Wuja Sama banderstan. W mijającym tygodniu pierwszy banderowski klaun, Zieleński, objawił na świat cały, że (tym razem na poważnie i bez zbędnych gagów) Rosja stała się wrogiem naczelnym numer jeden dla niego i jego banderowskich siepaczy. Do banderstanu ściągają nie tylko ochotnicy terroryści z Polski, ale również zorganizowane grupy terrorystyczne NATO. Do portu w Odessie zawinął amerykański wojskowy statek transportowy Ocean Glory, który dostarczył uzbrojenie i amunicję dla terrorystów banderowskich. Siły militarne banderstanu rozlokowane są wzdłuż całej linii rozgraniczenia z Donbassem oraz wzdłuż granicy z Krymem. W akwenie Morza Czarnego pojawiła się spora flota marynarki wojennej USA i NATO. W odpowiedzi na zaobserwowaną aktywność wojskową północnoatlantyckich bandytów Rosja rozpoczęła przegrupowanie swoich wojsk na całej granicy z banderstanem i NATO. Z bazy Floty Czarnomorskiej w Noworosyjsku – po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat – w morze wyszły wszystkie stacjonujące tam jednostki. Atmosfera przypomina tykającą bombę, niczym pod koniec lat 30-tych XX wieku. I nie tylko z racji podobieństw oficjalnych dokumentów zarówno Stoltenberga, jak i Borrella do wystąpień ich ideologicznego guru, Adolfa Hitlera. USA i NATO faktycznie i bez dwóch zdań przygotowują się do wojny totalnej.

Na zakończenie nie może zabraknąć polskiego bagna. Polskojęzyczne media zadęły w wysokie tony o zatrzymaniu na terenie Białorusi wywrotowców polskiego pochodzenia, opłacanych przez międzynarodowe korporacje finansowe za pośrednictwem polskich władz. Żeby była pełna jasność, konieczne jest lekkie naświetlenie sytuacji. Pani Andżelika Borys, aresztowana w mijającym tygodniu, działała niegdyś w Związku Polaków na Białorusi. Andżela postanowiła jednak łączyć działalność w ZPB z działalnością niestatutową – popieraniem antypaństwowej opozycji oraz organizowaniem działalności opozycyjnej wśród Białorusinów oraz Polaków mieszkających w Białorusi. Było to ewidentne pogwałcenie nie tylko statutu Związku Polaków na Bialorusi ale również białoruskiego prawa. Przyczyny takiej postawy są o tyle jasne, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi. Wiadome gratyfikacje dla Andżeliki płynęły z Mumii Europejskiej oraz USA przez Polskę, która też dorzucała się do puli, licząc na szybkie odzyskanie Grodzieńszczyzny. Jest czymś absolutnie jasnym i oczywistym, że w cywilizowanych krajach, gdzie mieszkają przedstawiciele wielu narodowości, działają związki mniejszości narodowych. Ich celem może być prawie wszystko, za wyjątkiem działalności politycznej skierowanej przeciwko władzom państwowym.

Wiedzieli o tym terroryści zarówno z Mumii Europejskiej jak i USA i skłonili Andżelę do podjęcia zabronionej prawem działalności. Celem takiej decyzji było od początku do końca sprowokowanie zatrzymania Andżeliki Borys oraz każdego, kto z nią współpracował. Zatrzymanie Andżeli i A. Poczobuta od początku do końca miało być początkiem nowej fali histerii, którą polskojęzyczne media nakręcały i nadal nakręcają, jednak już tym razem w nowej narracji. O ile w ubiegłym roku propaganda mówiła o zatrzymywaniu opozycjonistów, o tyle zatrzymanie polskich wichrzycieli nagłaśniane jest z komentarzem, że A. Łukaszenka znalazł sobie nowego wroga – tym wrogiem jest Polska. W obecnej złożonej sytuacji politycznej widzę tu jeszcze jedną próbę wciągnięcia Rosji do konfliktu: tym razem poprzez wplątanie do tego konfliktu Białorusi.

Przynajmniej wygląda to tak, jakby polscy terroryści chcieli sprowokować jakąś rozróbę na granicy polsko-białoruskiej, którą można bardzo łatwo rozwinąć w większy konflikt. A. Hitler też nie wskazywał konkretnych obszarów zagrożeń, jego retoryka była prosta: Żydzi i Polacy zagrażają III Rzeszy i narodowi niemieckiemu, komuniści zagrażają państwowości III Rzeszy. I Tak dalej, i temu podobne…

Wnioski proszę wyciągać samemu.

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 47

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 53
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    53
    Shares