Długo zastanawiałem się nad tym, jak to się dzieje, że ludzie ulegają propagandzie – jeśli tak to można ująć – skanalizowanej. To znaczy, buntują się aktywnie, czasami nawet gwałtownie przeciw jednemu, natomiast bezwolnie poddają się drugiemu. Ma to odniesienie przede wszystkim do wszelakich prób sterowania społeczeństwem przez władze. Obojętnie jakie: władze państwowe, rządowe, lokalne, partyjne, itd. Jeśli władze decydują się na odgórne sterowanie dużymi grupami ludzi, to niemal na pewno te władze nie mają dobrych intencji wobec tych ludzi. A już na pewno mają zupełnie inne intencje co do siebie samych, aniżeli wobec tych, którymi chcą sterować.

Proszę wybaczyć, że nie będę się tu odnosił do wszystkich technik propagandowych (jest ich ponad 90) oraz typów klasyfikacyjnych (jest ich siedem). Nie będę też używał znanych w politologii ich klasyfikacyjnych nazw, gdyż to nie dysertacja naukowa o propagandzie. Postaram się przedstawić problem tak, by był on jasny, czytelny i zrozumiały dla wszystkich. Z pewnością będzie wiele głosów przeciwnych, jednak prawdziwa propaganda skanalizowana zaczęła się w Polsce pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. To, co było w latach PRL było typową propagandą lawinową, dwubiegunową. Były dwa światy: dobry – socjalistyczny i zły – kapitalistyczny. Wszystko jednak było przedstawiane w ten sposób, żeby w społeczeństwie wytworzyć nie tylko przeświadczenie, że nasze jest lepsze, ale przede wszystkim pokazywano na to konkretne dowody. Faktem jest też bezspornym, że niektóre dowody były przedstawiane wybiórczo. Na przykład informowano, że polskie hutnictwo wyprodukowało ileś tam ton stali. Nie podawano konkretnie, jakiej stali, bo przykładowo Polska nie była liderem w produkcji stali wysoko technologicznej, niemniej jednak informacja była prawidłowa – nasz kraj wyprodukował więcej stali niż kraj X, Y, lub Z i jest jednym z liderów wśród producentów stali na świecie. Tak – była to (jak to się ironicznie i zgryźliwie nazywało) propaganda sukcesu, jednak w porównaniu z dzisiejszą sytuacją, to były to sukcesy realne i niemałe.

Czego nie było w propagandzie socjalistycznej? Nie było propagandy nienawiści. Owszem pokazywano owych „złych kapitalistów” i wytykano im co niemiara. Co jednak znamienne, taka krytyka i pokazywanie palcem zawsze miało uzasadnienie, zawsze było poparte faktycznymi i realnymi przykładami. Nie było w propagandzie socjalistycznej – tak jak nie ma w żadnej oficjalnej propagandzie jakiejkolwiek władzy – podkreślania swoich słabości i niedociągnięć. Było za to miejsce na samokrytykę, przeprosiny skierowane do społeczeństwa, zwłaszcza po fali niezadowolenia społecznego. Był polityczny gest władz do narodu, podkreślający okres „błędów i wypaczeń” ideologii socjalistycznej. Było coś, czego nie było nie ma i nigdy nie będzie w ustroju kapitalistycznym. Już wyjaśniam dlaczego do takich gestów w liberalnej i kapitalistycznej ideologii nie było i nie będzie. Jest to ideologia oparta na pieniądzu i rządów silniejszych, jest to ideologia ucisku słabszych przez silniejszych w imię pieniądza, jest to ideologia, w której to właśnie pieniądz ma zawsze rację. Nawet jeśli w imię tego pieniądza ginęli i będą ginąć ludzie, nikt z „silniejszych” nawet okiem nie mrugnie. A najlepszym przykładem na nadwiślańskim podwórku był łachmyta o nazwisku Balcerowicz.

Co się zatem zmieniło w końcu lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku? Po pierwsze: po śmierci papieża Pawła VI, jego następcą został kardynał Albino Luciani. Było to zgodne z decyzją konklawe (kolegium kardynalskiego), ale nie było zgodne z oczekiwaniami zarządców wielkiego kapitału międzynarodowego. Tym bardziej, że nowy papież (Jan Paweł I) wyraźnie podkreślił, że zamierza być duszpasterzem, a nie politykiem. Nowy papież szybko przeszedł do historii, gdyż w 33 dniu swego pontyfikatu nagle „zmarł”. Międzynarodowa finansjera potrzebowała rozwałki systemu socjalistycznego, potrzebowała upadku ZSRR – potrzebowała do tego polityka w przebraniu, a nie duszpasterza. Do tego potrzebny był polityk wiarygodny, któremu wierzyć będzie najbardziej warcholski naród w obozie socjalistycznym – Polacy. Po drugie: zmieniły się utarte do tej pory szlaki transferu pieniędzy z zasobów CIA na rozbicie obozu socjalistycznego. Obok wypróbowanych do tej pory skarbonek, takich jak rozgłośnia Wolna Europa i Głos Ameryki można było finansować swoich „wybrańców” za pośrednictwem funkcjonariuszy Kościoła Kat. Podczas każdego ówczesnego strajku, przy powstawaniu NSZZ Solidarność i później już na okrągło, zawsze i wszędzie byli i są obecni politycy w sutannach.

Pierwszym etapem i pierwszym stopniem przetwarzania polskiego społeczeństwa była technika znana jako metoda zwykłego człowieka. Polega ona na tym, że albo znany polityk stroi się w piórka zwykłego obywatela (pojawia się w kolejce sklepowej lub na trybunach stadionu) lub zwykłego człowieka „przerabia się” na znaną postać. Tak wywindowano Wałęsę. Walentynowicz, Frasyniuka, Geremka i innych, w tym Jacka i Placka (tych co ukradli księżyc). Kolejnymi były metody zwane technikami węża pożarowego oraz technika transferu. Pierwsza polega na tym, że bardzo duża ilość informacji jest podawana bardzo często i z bardzo wielu źródeł (biuletyny informacyjne NSZZ Solidarność) bez względu na to, czy były to informacje prawdziwe, spójne, logiczne lub miały jakikolwiek merytoryczny sens. Druga technika jest już bardziej wyrafinowana i polega na obrzydzaniu jednego wizerunku przy jednoczesnym wychwalaniu drugiego, przeciwstawnego wizerunku. Tak obrzydzano społeczeństwu wizerunek PZPR, dotychczasowe osiągnięcia PRL, przyjazne relacje z ZSRR i innymi krajami socjalistycznymi, jednocześnie gloryfikując Zachód ze Stanami Zjednoczonymi na czele.

Wprowadzenie kolejnego etapu i zarazem wyprowadzenie nokautującego ciosu w głowę większości społeczeństwa ułatwiły rokowania w Magdalence i początek tak zwanych przemian ustrojowych. Te przemiany miały na celu nie tylko wykończenie niemal całej PRL-owskiej gospodarki, ale również uwięzienie świadomości Polaków w jednej z umysłowych komór. Ponieważ (jak wspomniałem wcześniej) pieniądz ma zawsze rację, trzeba było Polaków zamienić w biedaków, ale żeby biedakami nie byli, to każdy musiał tyrać od rana do wieczora. O ile miał gdzie, nawiasem mówiąc. Żeby jednak nikt z tych tyrających oraz z tych bezrobotnych nie miał najmniejszej ochoty się buntować, należało wszystkim zafundować parodię igrzysk – nie kończące się wojenki na górze. W ten sposób udało się uwięzić świadomość Polaków w drugiej komorze – przeświadczeniu o błędnym kole niemożności wpływania na cokolwiek. Z jednej strony obywateli do białości doprowadza polityczna sytuacja w kraju, a z drugiej strony stracili poczucie możności zmiany tej sytuacji. Nie kończące się polityczne spory powodują, że naród traci już rachubę, kto z kim, przeciw komu i dlaczego. Wie za to, że chodzi tylko o władzę, która daje pieniądze i wpływy, ale nie ma już nadziei na to, że cokolwiek się zmieni. Że teraz jedyne co mu zostało, to już tylko słuchać politycznego bełkotu, bo może nareszcie ktoś coś wymyśli. Na nieszczęście politycy, umiejętnie szkoleni i prowadzeni przez zagraniczne ośrodki, osiągnęli swój cel – społeczeństwo stało się obywatelsko bierne. Niby coś robi, niby bierze udział w czymś tam, ale robi to kompletnie bez wiary w to co robi.

Stan tego marazmu trwa już około piętnaście lat. Marazmu, podczas którego politycy robią ze społeczeństwa bezwolną masę, bierną i podatną na wszelkie manipulacje. Jedną z największych manipulacji było ze strony władz sztuczne wywołanie olbrzymich niepokojów społecznych, gdy na pożarcie rzucono w tłum temat aborcyjny. Nie było to jednak obliczone na pożarcie tematu, a na pożarcie się społeczeństwa między sobą i dokonanie kolejnych, jeszcze głębszych podziałów w i tak już podzielonym narodzie. Taki naród – bierny obywatelsko, z uwięzionym we własnej głowie stanem umysłu, naród zrezygnowany, bezwolny, za to pełen iluzorycznego poczucia wolności, kupi od władz wszystko, co tylko usłyszy.

Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania, typu dlaczego Polacy dali się tak łatwo nastawić wrogo do własnej przeszłości, dlaczego łykają rusofobskie slogany jak małpa kit, dlaczego zrezygnowali z możliwości samodzielnego myślenia, dlaczego dadzą sobą manipulować gdy tylko w tle pojawią się jakieś finansowe gratyfikacje (typu 500+ i inny lep na muchy), dlaczego zieją nienawiścią do siebie nawzajem? Dlaczego i dlaczego, i dlaczego…

Czy aby nie dlatego, że ugrzęźli w bagnie swoich własnych, zniewolonych umysłów?

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 52

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 21
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    21
    Shares