10 lutego 1945 roku nastąpiło wyzwolenie Świecia spod hitlerowskiej okupacji. Wiele informacji o tym wydarzeniu zawdzięczamy relacji dawnych mieszkańców, którzy naocznie śledzili starcie bohaterskiej armii czerwonej z wrogimi wojskami w rejonie Świecia i Chełmna.

W jaki sposób Rosjanie zamierzali przeprowadzić szturm na Świecie wskazują zapiski poczynione przez pułkownika Maksima Gawriłowicza Gorby (Горб, Максим Гаврилович, „Страну заслоняя собой” – tłum. „Kraj zasłaniając sobą”), który w tym czasie dowodził 239 Gwardyjskim Pułkiem Strzelców, działającym w składzie 76 Gwardyjskiej Dywizji Strzelców.

Ze wspomnień pułkownika wiemy, że Rosjanie ścigając wroga znaleźli się w pobliżu Świecia (3 km. na północny zachód od twierdzy Chełmno) 27 stycznia i rozkazem dowódcy z marszu mieli forsować Wisłę i próbować zająć południową część miasta. Dotychczas jako dzień rozpoczęcia walk o Świecie podawano 25 stycznia, co może stać się kolejnym zagadnieniem do zgłębienia w naszej lokalnej historii. Wracając do głównego tematu szturmujący oddział nie mógł liczyć na wsparcie części 65 Armii związanej walkami w okolicach Grudziądza zamienionego rozkazem Hitlera w twierdzę, ani na drugą jej część zajętą atakiem na Chełmno. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że pomimo dużego mrozu Wisła, licząca w miejscu przeprawy 500 metrów szerokości, w środkowej części koryta nie zamarzła i żołnierze musieli się liczyć z kontaktem z lodowatą wodą, gdyż przygotowane do przeprawy pontony nie zapewniały takiej ochrony. Natomiast na korzyść atakujących przemawiała zamieć, która w pewnym momencie stała się tak intensywną, że jak wspomina Gorba „nie było nic widać”.

Tuż przed rozpoczęciem przeprawy Rosjanom udało się wziąć do niewoli jednego z Niemców, którego przesłuchiwał starszy lejtnant (odpowiednik polskiego porucznika) Szamszurin. Od jeńca dowiedziano się, że okopy po drugiej stronie Wisły są słabo obsadzone, dlatego już nocą 28 stycznia na drugim brzegu pojawiły się 3 bataliony piechoty, kompania moździerzy oraz pułkowe baterie artylerii.

Niemcy nie dali się jednak zaskoczyć i siły rosyjskie musiały stawić czoła zaciekłym atakom utrzymując się jedynie przy zamku i starej farze. Zwłaszcza w tym miejscu doszło do zaciekłych walk, podczas których Rosjanie bronili się w górnych kondygnacjach kościoła, podczas gdy na dole znajdowali się Niemcy. Mocną stroną obrony miasta było wzgórze w Morsku /Diabelce/ na którym Niemcy ustawili 2 działa i 3 moździerze prowadząc ostrzał pola natarcia czerwonoarmistów, który uniemożliwiał im jakikolwiek ruch w czasie dnia. Dopiero po manewrze kompanii lejtnanta M.G. Sawina udało się zaatakować niemieckie oddziały od tylu i przejąć, pomimo ponawianych przez nie ataków, wspomniane wzgórze.

Wycieńczona armia czerwona jeszcze raz musiała podjąć olbrzymi trud utrzymania zajętych pozycji. 5 lutego około 3 tys. Niemców z działami samobieżnymi i dużą ilością artylerii podeszło pod Świecie. Była to część 30-tysięcznego oddziału, który został otoczony pod Toruniem, a którego części udało się wyrwać z pułapki. Wzmocnione siły niemieckie atakowały cały czas, a rosyjski pułk zaczął odczuwać brak amunicji. I w tym, tak krytycznym momencie, decyzją dowódcy dywizji pułk przeprawił się na lewy brzeg Wisły, wzmocniony doskonale wyposażona brygadą moździerzy.

Rozpoznanie terenu dokonane przez strzelców pozwoliło na takie pokierowanie ogniem moździerzy, że Niemcy zaniechali dalszych walk i w popłochu rankiem opuścili Świecie, do którego wkroczyli Rosjanie. Walki o miasto zakończono 10 lutego ponosząc znaczne straty osobowe, w tym żołnierzy polskich oraz radzieckich w liczbie około 800, z których imiennie znamy Michaiła Wasylewicza Doroszczuka, Andrieja Mironowa, Iwana Aleksejewicza Szadura.

Cześć i Chwała Bohaterom!

Hits: 67

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 99
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    99
    Shares