Przyszła kryska na matyska i tym razem Analny został potraktowany według zasług, chociaż i tak niezbyt surowo. Zanim zabrałem się do napisania czegokolwiek na ten temat, skontaktowałem się z moimi rosyjskimi znajomymi. Tymi, których znam osobiście i którzy często mawiali, że do obecnych rosyjskich władz (z W. Putinem na czele) odnoszą się bez entuzjazmu.

To znaczy nie są to ludzie, którzy gotowi są totalnie krytykować swoje władze, jednak mają swoje do tych władz pretensje. Czasami są to pretensje zrozumiałe, bo kto przecież nie lubi od czasu do czasu ponarzekać sobie na polityków. Tym razem jednak, gdy rozmawialiśmy przez telefon, poruszałem delikatnie tematykę Analnego. Z jednym wyjątkiem (który gdzieś poniżej przytoczę niemalże dosłownie) wszyscy byli w doskonałych nastrojach na wieści o tym, że Analny nareszcie trafi za kratki z realnym wyrokiem.

Jestem przekonany, że opinie moich znajomych są w dużej mierze zgodne z tym, co myśli zdecydowana większość Rosjan. Władze zbyt długo cackały się z Analnym, niczym matka z łobuzem, pobłażały, traktowały zbyt delikatnie, żeby nie drażnić Zachodu i opozycji. Trzeba było od razu dowalić tak, żeby stanowiło to przykład dla innych. Moich znajomych drażnił fakt, że Analnego skazali w zawieszeniu, po czym gagatek zrobił dokładnie to samo i znowu dostał w zawiasach. Każdy inny obywatel Rosji nie tylko dostałby realny wyrok w ramach recydywy, ale jeszcze sąd by dołożył małe co nieco z tego, co było wcześniej zawieszone. Drażniła ich bezkarność tego zasrańca, który robił co chciał, śmiał się i szydził z wymiaru sprawiedliwości, licząc na to, że w razie czego, to Zachód zrobi awanturę i znowu będzie mógł siać ferment. Tym razem się przeliczył, choć Zachód na siłę chciał zrobić kolejną rozpierduchę, o czym będzie nieco poniżej. Generalnie wszyscy byli z wyroku zadowoleni.

A teraz o tym, co sądzi o realnym wyroku dla Analnego moja dobra znajoma z Krasnodaru. Alisa była wkurzona, że gościa posadzili do pierdla, gdzie zapewne będzie miał wikt i opierunek. Oto co powiedziała Alisa – „Ja bym tego gnojka wysłała na Syberię mrówki w mrowiskach liczyć. Jeśli się pomyli o, na przykład, dziesięć mrówek, to mu patelnią po gołej dupie dziesięć razy dać. My wszyscy pracujemy na swoje zarobki, a ten debil wystroił się w piórka opozycjonisty i dostaje grubą kasę za rozwalanie tego, co buduje cały naród. Dość tego! A jak zachodnim obrońcom tego fagasa się to nie spodoba, to ich też wysłać na Syberię, niech pomagają liczyć mrówki. Czego się wszyscy z Putinem na czele boją, czego się bali do tej pory?! Od razu trzeba tak było, bo po co traktować jednych inaczej, bo to święta krowa, a innych inaczej, bo to zwykły obywatel? Wk….a mnie ten wyrok, bo za lekki. Jak mój Igor po pijaku wjechał autem w płot, to tak dostał po zasługach, że przez kilka lat nie pił, a ten robi sobie co chce.”

Komentarz chyba zbyteczny, bo pewnie wszyscy są zgodni co do jednego, że nadmierna pobłażliwość władz wobec Analnego w przeszłości, działa w tej chwili niekorzystnie dla samych rosyjskich władz. Zachód przyzwyczaił się do tego, że może pohukiwać i pokrzykiwać, grozić sankcjami lub retorsjami wobec Rosji, a rosyjskie władze, nie chcąc zaostrzać sytuacji będą ulegać w nieskończoność. W końcu cierpliwość się wyczerpała. I bardzo dobrze, gdyż jest to czytelny sygnał, że pobłażanie więcej nie będzie. I wcale nie dlatego, że to jakiś analny opozycjonista, tylko dlatego, że prawo należy przestrzegać i status „specjalnego gościa Kanclerza RFN” być może chroni w Niemczech, ale w Rosji już nikt więcej patyczkować się nie będzie. I nie tylko z Analnym, ale również z potencjalnymi kontynuatorami jego wywrotowej działalności.

A teraz z nieco innej beczki. To znaczy, być może nie zmieniajmy beczki, tylko popatrzmy na tę beczkę z innej strony. Analny trafił przed oblicze sądu, natomiast przed budynkiem tegoż sądu pojawiła się kawalkada aut, które zjechały się tam z różnych placówek dyplomatycznych. Oczywiście, w grupie tej nie mogło zabraknąć polskiego akcentu. Zacznijmy od pryncypiów. Jednymi z fundamentalnych zasad w międzynarodowej dyplomacji są zapisy o tym, że personel placówki dyplomatycznej (ambasady lub konsulatu) nie ma prawa ingerować w wewnętrzne sprawy kraju, w którym przebywa. Nie ma prawa prowadzić działalności wywrotowej lub skierowanej przeciwko władzom tego kraju, lub udostępniać pomieszczeń dyplomatycznych do takiej działalności. Nie ma prawa krytykować władz lub poczynania władz kraju, w którym przebywa.

Jak wynikało z informacji udzielonej przez moskiewski sąd, Analny nie był sądzony o jakiekolwiek sprawy o zasięgu międzynarodowym, tylko o przestępstwa o charakterze wewnątrz-rosyjskim. Czego zatem szukała cała ta wataha przed moskiewskim sądem? Odpowiedź jest prosta – dymu, awantury politycznej i guza. Troje przedstawicieli ambasad lub konsulatów, w tym przedstawicielka Rzeczpospolitej Polskiej, znaleźli przynajmniej to ostatnie, gdyż zgodnie z naruszeniem reguł służby dyplomatycznej zostali uznani za persona non grata i poproszeni o spakowanie manatków oraz opuszczenie Rosji. Spotkało się to rzecz jasna z pełną hipokryzji reakcją głęboko urażonych, że spotka się to z reakcją i przedstawiciele rosyjskich placówek mogą się spodziewać odpowiedniego potraktowania. A temat zacząć by trzeba było od przeprosin, bo co komu do domu, jak chata nie jego. Rosyjski sąd, na rosyjskiej ziemi, rozpatrywał sprawę rosyjskiego obywatela, za złamanie rosyjskiego prawa. Jeszcze raz zatem pytam: czego tam szukali przedstawiciele zagranicznych dyplomacji?

Jedno jednak stało się absolutnie jasne i nie podlegające dyskusji. To mianowicie, że zachodnie agencje wpływów politycznych ostatecznie zrzuciły swoje maski, podkreślając swoją obecnością ważność Analnego w ich zamiarach i planach mieszania się w wewnętrzne sprawy Rosji. Ich oficjalne zainteresowanie – i chcę tu szczególnie podkreślić znaczenie słowa „oficjalne” – było również potwierdzeniem tego, o czym wielokrotnie liderzy państw zachodnich oficjalnie kłamali. Do tej pory bowiem wszyscy stanowczo zaprzeczali, że po cichu finansują Analnego. Gdyby było tak, jak w owych kłamstwach, to dlaczego nie zjawili się przed moskiewskim sądem przedstawiciele tak zwanych sponsorów, którzy do tej pory byli wypychani w pierwszy szereg? Owi sponsorzy, biznesmeni i inni, którzy do tej pory brali na klatę finansowanie Analnego, sprawę olali i nawet nie kiwnęli palcem w obronie swojego ponoć podopiecznego. Gdyby w rzeczywistości to właśnie oni zaangażowali swoje pieniądze w finansowanie Analnego, to możemy być pewni, że podnieśliby krzyk choćby w obronie swoich pieniędzy. Bo przecież Analny, jako taki czyli opozycjonista, to im zwisa kalafiorem.

Zapowiada się bardzo interesujący okres w relacjach Rosja – Zachód. Przynajmniej na płaszczyźnie politycznej, bo w kwestiach interesów to jakimś cudem potrafią znaleźć wspólny język. W polityce jednak owej zgody i współpracy jak nie było, tak nie będzie, gdyż Zachodowi nie chodzi o pozbawienie W. Putina wpływu na Rosję i jej politykę. Zachodowi chodzi o rozwalenie Rosji w celu jej pełnego unicestwienia. Narodu nie wyłączając.

 

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 89

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •