“Sen o wolności” zamieńmy na “Sen o Warszawie” w przeciwnym razie dalej trwać będzie “Sen wariata”. W USA wali się Kapitol ze styropianu wypełniony pianką poliuretanową. Plastikowi Kongresmani wynoszeni są przez zawistne pospólstwo. Sen o Ameryce…. tego chcieliśmy? Chyba nie.

Dziś można by napisać wszystko i o wszystkim. Dokonać głębokiej analizy zagadnienia. Rozpatrywać zaistniałą sytuację w Stanach Zjednoczonych można na wszelkie możliwe sposoby. Od strony społecznej, jako zjawiska samego w sobie, od strony politologicznej jako efekt działania strategii politycznej i zarządzania kapitałem ludzkim lub zwyczajnie jako efekt działań strategicznego zarządzania percepcją własnych obywateli lub też jako efekt polityki demokratycznej wolności, gdzie każdy może robić co chce i jak chce.

Niestety oglądając obrazy z Waszyngtonu odnosi się wrażenie, że pierwszy raz od niepamiętnych czasów wizerunek kierowany od wewnątrz Imperium Amerykańskiego stał się samoistnym obrazem negatywnym. Pierwszy raz w historii Stanów Zjednoczonych dokonano implozji medialnej, w której winni są sami Amerykanie demolujący własne najważniejsze urzędy w państwie. Kontestujący prawo i samą ideę amerykańskiego snu o wolności. To wreszcie wymiar symboliczny jaki można zaobserwować w postaci upadku Kapitolu- dumy i symbolu amerykańskiej wolności i amerykańskich wartości.

Pomijając fakt, że Stany Zjednoczone Ameryki jako oaza wolności i wartości istniały tylko przez chwilę na początku swego istnienia kiedy to Amerykanie dzięki pomocy Francuzów i Polaków wygrali wojnę o niepodległość. Dziś nie ma już nic z idei wolności i Ameryki. Rzecz jednak w tym , że to co się dzieje tu i teraz nie dotyczy samych Stanów Zjednoczonych jako państwa czy jak mówią inni „imperium” a całego systemu światowego pokoju i zarządzania stworzonego po II Wojnie Światowej a opartego na organizacjach międzynarodowych.

Cisną się na usta słowa poety i „(…) Stanął w ogniu nasz wielki dom- dom dla psychicznie i nerwowo chorych. „- To bez wątpienia najlepiej oddające rzeczywistość stwierdzenie. Przecież nie może być tak, że jeżeli stworzono mechanizmy globalnego zarządzania łańcuchami dostaw , handlem i pokojem a nam w konkretnym momencie nie jest na rękę rozwój sytuacji to kontestujemy całość wypracowanych latami schematów gwarantujących stabilizację.

Niestety USA już od początku powstania zarówno Organizacji Narodów Zjednoczonych jak i innych instytucji skalibrowanych z mechanizmami UN oraz wszelkimi innymi starały się grać na siebie. Jeżeli interes USA był zabezpieczony wtedy nie przeszkadzał nawet brak demokracji czy rządów prawa równości i sprawiedliwości. Chciałoby się rzec WOLNOŚĆ NAJWIĘKSZE Z KŁAMSTW. Właściwie nie można mieć nawet do Amerykanów o to pretensji w końcu koniec końców grają na siebie i na własny kraj. Niestety ale stoi to w opozycji do reszty świata, która kolokwialnie rzecz ujmując też chciałaby żyć.

Mówiąc zwyczajnie jak Polak Polakowi w prostych ale szczerych słowach :tam gdzie nie chcecie demokracji amerykańskiej opartej o sprzedaży „naszych” amerykańskich, jedynie wspaniałych i słusznych produktów oraz usług, tam gdzie nie chcecie zakupić ultra nowoczesnych systemów obronnych , które już dawno są nieaktualne i nowoczesne a tak naprawdę jak słusznie zauważył nawet sam Prezydent Federacji Rosyjskiej Wladimir Putin można je programować w taki sposób, że nawet państwa na których terenie znajdują się takie instalacje nie będą miały realnie wpływu i wiedzy, co i kiedy się wydarzy i jak te instalacje są zaprogramowane.

Jeżeli nie chcecie tego wszystkiego od Ameryki w ramach własnej nieprzymuszonej woli to mówiąc wprost możecie dostać za darmo rachunek, który już dawno spłaciliście a jak się komuś nie podoba „to może dostać jeszcze po mordzie”.

Oczywiście już nikt na świecie nie da się nabrać po raz drugi, że eksport największego amerykańskiego globalnego produktu a zarazem najdroższego i najbardziej słynnego jakim jest pożal się Boże demokracja na wzór amerykański za którą trzeba zapłacić zwykle najwyższą cenę , że ten właśnie eksport stanowi jakąś wartość dla narodów i państw oraz społeczeństw wolnego świata. To jest właściwa przyczyna erozji amerykańskiej. Powoli kończy się czas prosperity opartej na odbudowie zniszczonego świata przez amerykańskie firmy oraz eksport demokracji. Na horyzoncie przewagi zyskują Chiny oraz organizacje międzynarodowe i regionalne porozumienia handlowe.

Istnieje tez prawdopodobieństwo wywołania zamieszek w Waszyngtonie i ustawienie całej tej wyreżyserowanej sytuacji celem doprowadzenia do kolizji nurtów i wierzeń samych Amerykanów. Jak wielka musi być obłuda kreatora takich wydarzeń wymierzonych przeciwko własnemu narodowi i własnemu państwu. Stoi to w sprzeczności z amerykańskim snem.

Upadł już mit amerykańskiego snu, upada amerykański styl życia. Ludzie pracujący i zatrudnieni w firmach są bezdomni. Mieszkają w samochodach i śpią na na specjalnych parkingach dla bezdomnych. Chodzą na fitness aby móc się wykąpać a następnie pobierają bony żywnościowe dla głodnych i wracają do pracy. Czy tak miał wyglądać ten lepszy wspanialszy świat?

Najgorsze w tym wszystkich jest to, że wielka rzesza ludzi dała się na to nabrać. Przemysł Hollywood USA i wytwórnie filmowo propagandowe doprowadzone do granic perfekcji były twórcami lepienia nastrojów społecznych i umysłów nie tylko Amerykanów ale i całego świata. Wielkie gale Oscarowe , nagrody Grammy et consortes stanowiły współczesne opium dla mas.

Dziś budzimy się ze snu. Mamy straszliwego moralnego kaca. Obraziliśmy sąsiadów, napluliśmy w twarz matkom, których dzieci wraz z Armią Czerwoną i wojskami sojuszniczymi wyzwalały Polskę i oddały życie abyśmy my mogli żyć. Jest nam wstyd, ze uwierzyliśmy w sen. Staramy się rozumieć i uświadomić sobie, że tak naprawdę to nikt nigdy nie powiedział, że to wszystko jest prawdziwe.

To wszystko razem stanowi podstawę naszej obrony w z góry przegranym procesie o moralność i sprawiedliwość a tak naprawdę o cyrograf z diabłem, który podstępnie dano nam do podpisania. Nie chcieliśmy słuchać sumienia. Chcieliśmy uwierzyć. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że jesteśmy naiwni i nie przeczytaliśmy tego, co zapisane małym druczkiem. Przyznajmy też że w swojej manipulacji kreatorzy umysłów i inżynierii społecznej byli uczciwi- przecież oni nam uczciwie mówili, że to był (nie polski ) sen- amerykański SEN…

KAMIL CAŁEK, Braterstwo Polsko – Rosyjskie – Dyrektor Generalny Środkowoeuropejskiego Centrum Analiz Strategicznych www.scas.pl

Hits: 42

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •