Przynajmniej jak na razie. W kontekście żenującego teatru z Nawalnym i białoruską rozpierduchą w tle tydzień temu pisałem dokładnie tak: ,,Sytuacja zatem zbliża się do punktu, gdy do gry może być wciągnięta Polska, jako wypróbowany rusofob, który uwielbia się kompromitować na arenie międzynarodowego cyrku i który zbierze zdecydowaną większość cuchnącego odium. Bo przecież nie raz już pisałem, że tu nie chodzi o żadną białoruską opozycję ani o jakiegoś opozycjonera Nawalnego – Zachód ma ich wszystkich w totalnej opozycji do przełyku, czyli w końcowym odcinku przewodu pokarmowego, czyli w d… Tu chodzi o zniszczenie Rosji – jeśli można to tak po gombrowiczowsku powiedzieć – poprzez dorabianie gęby, czyli poprzez obwinianie Rosji we wszystkim, w czym tylko można. A jeśli po raz kolejny prowokacja się nie uda, to pomyje wyleją się na Polskę, która uwielbia rolę rusofobskiej awangardy.”


Nawet nie przypuszczałem, że ta żałosna karuzela zacznie kręcić się tak szybko. Jednak tym razem przyspieszenie zostało zainicjowane przez – jak zwykle genialnego – Ministra Spraw Zagranicznych Rosyjskiej Federacji, Siergieja Ławrowa. Oczywiście nie w bezpośrednich słowach, a w dyplomatyczny sposób Siergiej Wiktorowicz przedstawił zachodnim partnerom, a konkretnie tym w Berlinie, niezwykle ciężkie ultimatum: wybierajcie – albo Nawalny, albo Rosja. Otóż ton wypowiedzi S. Ławrowa był na tyle pewny i stanowczy, że nie ma najmniejszych nawet wątpliwości, że w tym przypadku Rosja ma w rękawie nie asa, tylko minimum całą talię, złożoną z samych asów. Ani jeden sejsmograf na Zachodzie nie zarejestrował nawet małej aktywności tektonicznej, a jednak ziemia zaczęła się usuwać spod nóg nie tylko wykonawcom, ale również inicjatorom mizernej szopki z gębą Nawalnego na afiszach. Stwierdzenie ministra Ławrowa, że zerwanie kontraktu na dokończenie budowy Północnego Potoku 2 będzie wielką porażką nie dla Rosji, tylko dla Niemiec i całej Europy było jak strzał prosto między oczy.


I takim sposobem wracamy do wątku, od którego zacząłem. Potrzebny był jakiś nowy sygnał, jakaś nowa afera lub sprawa, dzięki której można było pokazać, że Zachód jednak ma czym zaskoczyć Rosję. Sięgnięto po wypróbowanego rusofoba znad Wisły, jednak nie był to nawet strzał bez prochu – to była kiepska i nieudolna próba naciągnięcia złamanej procy. Obwieszczenie przy otwartej kurtynie o skierowaniu do polskiej prokuratury wniosku o wszczęcie postępowania przeciw kontrolerom lotu z lotniska Smoleńsk-Północny o celowe spowodowanie katastrofy, w której zginęła polska delegacja na uroczystości katyńskie w kwietniu 2010 roku rodzi nie tylko uśmieszek politowania, ale również szereg interesujących pytań. Otóż międzynarodowa komisja, która pracowała zaraz po katastrofie sporządziła raport, w którym jest wyraźnie podana bezpośrednia przyczyna katastrofy oraz chronologiczny ciąg zdarzeń, które w pośredni sposób miały wpływ na tragiczny finał prezydenckiego Tupolewa.


Co bardzo istotne, to fakt, że konkluzji, do których doszła owa komisja nie kwestionował na Zachodzie nikt. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że nie ma podstaw do kwestionowania fachowości członków komisji, jak i samego raportu. Dla ludzi obeznanych z problematyką lotnictwa raport był smutnym dokumentem, z którego należy wyciągać wnioski na przyszłość – czego należy unikać, by podobna tragedia się nigdy nie powtórzyła. Innego zdania była zgraja dyletantów zebrana przez A. Macierewicza w komisji smoleńskiej. Nie będę komentował „eksperymentów” z pękającymi parówkami lub puszkami po piwsku, albo „ekspertyz” dokonywanych na podstawie zdjęć stalitarnych z portalu Google lub Wikipedii. Skomentuję jednak coś zupełnie innego. W przesłanych do warszawskiej prokuratury dokumentach jest mowa o umyślnym spowodowaniu katastrofy lotniczej. No to moje zasadnicze pytanie brzmi: po kiego grzyba przez tyle lat wałkowano teorię o zamachu, o serii wybuchów, o bombie na pokładzie i inne tere-fere-kuku, skoro w dokumencie przesłanym kilka dni temu jest mowa o katastrofie, a nie o zamachu? I dalej – komu i do czego były potrzebne kolejne absurdalne wnioski do rosyjskiej prokuratury o dodatkowe przebadanie wraku, o ponowne rozpatrzenie nowych wniosków dowodowych? W jakim celu Z. Ziobro – na polecenie Kaczyńskiego – wydał postanowienie o przeprowadzenie ekshumacji ofiar katastrofy? Pytań mogą być dziesiątki, tylko nie ma chyba sensu ich zadawać, skoro jedynym racjonalnym wytłumaczeniem dla tej trupiej maskarady jest tworzenie, podtrzymywanie i podgrzewanie atmosfery nienawiści, uprzedzeń, wrogości wobec Rosyjskiej Federacji. Innymi słowy potwierdzanie w praktyce, że jedyną naczelną i konsekwentną doktryną tej władzy, jest niczym nie uzsadniona rusofobia.


Takim sposobem Zachód, postawiwszy jeszcze raz na niewłaściwego konia, kompromituje się po raz kolejny. Już sobie wyobrażam załamane ręce Angeli Merkel, kiedy dowiedziała się, jakiego kołacza wypiekli nad Wisłą, żeby „zaatakować” Rosję. I gotów jestem się założyć, że mimo wszystko Zachód nadal będzie chciał coś ugrać dla siebie w tej pełnej żenady i sztucznej afektacji kabale. Jestem tego pewny, ponieważ mieszkam na tym Zachodzie blisko piętnaście lat i wiem jedno: przyznanie się do błędu i przegranej nie leży w naturze cywilizacji tegoż Zachodu. Jakiż paradoks! Cywilizacja, która wyrosła na gruncie i z podłoża kultury chrześcijańskiej zaprzecza nadrzędnej zasadzie tej kultury: przyznania się do własnych słabości. Nie mam również wątpliwości, że jeszcze jedna, góra dwie takie afery, a tym będzie utrata dla niemieckiego biznesu gazowej rury z Rosji i za Odrą zmieni sie nie tylko kanclerz, ale i rządząca od wielu lat partia. Jak do tej pory spokojnie odcina kupony od kolejnych klęsk pani Merkel dobrze nam znany Gerhard Schroeder i jego partia – SPD. To jednak nie są tylko i wyłącznie problemy Niemiec, gdyż polska polityka, mimo wielu zaprzeczeń płynących znad Wisły, w dużym stopniu uzależniona jest od decyzji Berlina. Jeśli tam dojdzie do zmiany warty przy sterach polityki, to Polska zostanie sama nie tylko ze swoją patologiczną rusofobią, ale również zostanie z gaciami pełnymi gówna, które sama nawaliła. I ze smrodem takim, że nawet za oceanem będą się od niego odwracać.


Sprawa kolejna, która bije w Polskę, to decyzja o zamknięciu granicy z Polską przez A. Łukaszenkę. Niech się nikomu nie wydaje, że jest to wyłącznie ruch o wymowie politycznej. To będzie miało daleko idące skutki w sferze ekonomiczno-gospodarczej nie tylko dla Polski, ale również dla całej Europy. Jedno spojrzenie na mapę i wszystko staje się jasne: to Polska jest krajem tranzytowym między Europą Zachodnią i Rosją. W tym kontekście słowa ministra Ławrowa o tym, że storpedowanie budowy gazociągu Północny Potok 2 będzie katastrofą nie tylko dla Niemiec, ale także dla reszty Europy nabrały nie tylko ultymatywnego, ale też złowieszczego memento. Co więcej, również warszawskie elity zrozumiały jeden poważny problem: tak uwielbiane przez polskich polityków słowo „dywersyfikacja dostaw gazu” oznacza nie tylko zakup z różnych źródeł, ale również oznacza dostawę do różnych odbiorców. Zatem pytanie, czy Rosja gotowa byłaby odpuścić bez żalu drugą nitkę gazociągu północnego, gdyby w zanadrzu nie było alternatyw, wydaje się pytaniem retorycznym. Tym bardziej, że wśród odbiorców rosyjskiego gazu ziemnego są… Stany Zjednoczone. Tak, te same Stany Zjednoczone, które eksportują do Europy, w tym i do Polski gaz ziemny, którego… prawie wcale nie posiadają. USA ma gigantyczne złoża ropy łupkowej i gazu łupkowego, których jakość jest oceniana w dolnej strefie stanów średnich. Polscy ekonomiści z euforią w głosie obwieścili, że rezygnują z dostaw gazu ziemnego z Rosji, gdyż będą kupować ten gaz z USA. Tylko jest wysoce prawdopodobne, że będzie to ten sam gaz ziemny, który USA kupują od Rosji tylko po to, żeby odsprzedać go znacznie drożej takim przygłupkom, jak polskie elity. Wiem – brzmi totalnie diabolicznie, jednak ten scenariusz jest potwierdzeniem znanego hasła: „każdemu według zasług”. Resztę niech już sobie każdy dopowie. Według uznania, rzecz jasna.


Kamil Stupecki,
Braterstwo Polsko-Rosyjskie


P.S No to jak, kaczyńsko-dudowo-morawieckie giganty, fajnie wyszło, prawda? Tak rusofobsko, tak sanacyjnie, tak po-polaczkowsku…

Hits: 74

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 37
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    39
    Shares