Nikomu nie trzeba uzmysławiać, że historia relacji polsko-rosyjskich obfituje w momenty trudne i nie zawsze chwalebne. Zarówno dla jednej, jak i drugiej strony. Wyliczankę można zrobić – dlaczego nie, tylko po co? Historia to nie matematyka, gdzie ważne są liczby i suche przedstawianie faktów nie ma sensu. Historia, to nauka, która opiera się na analizie tego, co zaszło, na poznaniu procesów, które doprowadziły do konkretnych zdarzeń i poznawaniu konsekwencji tych faktów. Tak jak obiecałem przed tygodniem, dzisiaj zajmę się czymś z historii nieco dawniejszej. Czymś bezprecedensowym. Tak bowiem należy rozpatrywać jedyny w historii przypadek ,,zdobycia Moskwy’’ przez obce wojska. Stało się to pod koniec września 1610 roku, a wojskami polskimi dowodził hetman Stanisław Żółkiewski.

Bardzo często polscy specjaliści od polityki historycznej z IPN – czyli w rzeczy samej specjaliści od zakłamywania i pisania historii od nowa – ten epizod Wielkiej Smuty (z j. ros. – czas zamętu, burzliwy czas) przedstawiają, jako wielki sukces polskiego oręża. Jak już wyżej podkreśliłem, wydarzenia historyczne należy rozpatrywać w szerokim kontekście. W tym konkretnym przypadku ,,zdobycie Moskwy’’ przez wojska polskie nie było niczym nieoczekiwanym. W rzeczy samej nie były żadnym zdobyciem. Ale po kolei.

Po śmierci ostatniego cara z dynastii Rurykowiczów, Fiodora I, w Rosji nastąpił okres kilkumiesięcznego bezkrólewia. W 1598 roku na nowego cara wybrano Borysa Godunowa, który panował do 1605 roku. Po śmierci Borysa Godunowa tytularnie na tron wstąpił jego małoletni syn Fiodor II, choć w rzeczy samej rządy objęła w jego imieniu matka Maria Grigoriewna. Szesnastoletni Fiodor wraz z matką znajdowali się u władzy zaledwie dwa miesiące, gdyż w tym czasie do Moskwy zbliżyły się oddziały Dymitra I Samozwańca i w trakcie zamieszek zarówno Fiodor II, jak i jego matka zostali zabici. Dymitr I Samozwaniec (rzekomy syn Iwana Groźnego) wstąpił na tron i ogłosił pokojowe panowanie, znosząc karę śmierci i amnestię.

I w tym mniej więcej czasie na arenę rosyjskich wydarzeń wkracza Polska. Dymitr I poszukiwał sojuszników w planowanej wyprawie przeciw Tatarom Krymskim. Pomoc zadeklarował król Polski Zygmunt III Waza, jednak zażądał od Dymitra I przekazania Polsce ziem Smoleńskiej i Siewierskiej. Dymitr I stanowczo odmówił, co stało się zaczątkiem konfliktu między polskim dworem Wazów i Kremlem (nie tylko Dymitrem I). Rosyjski car ożenił się z Polką Maryną Mniszchówną (córką wojewody sandomierskiego), która przybyła na Kreml ze sporym orszakiem. Problem jednak w tym, że polska załoga towarzysząca nowej władczyni, zachowywała się – delikatnie rzecz ujmując – bardzo niestosownie. W reakcji na niegodne postępki Polaków doszło to gwałtownego pogorszenia nastrojów wokół Dymitra I i jego polskich sprzymierzeńców. Doszło do wybuchu antypolskiego powstania, któremu przewodził Wasyl Szujski, w wyniku którego car z małżonką zostali internowani poza Moskwą. Nowym carem obwołany został przwódca powstania, Wasyl Szujski. Jednak w tym okresie w Rosji panował chaos nie tylko polityczny, ale również kryzys gospodarczy. Wszystko to spowodowało wzrost nastrojów antyfeudalnych i wybuch kolejnego powstania, tym razem chłopskiego, pod wodzą Iwana Bołotnikowa.

Sytuacja stała się trudna i to zmusiło Wasyla Szujskiego do znalezienia sojuszników, tym bardziej, że pojawił się jeszcze jeden pretendent do tronu – Dymitr II Samozwaniec. Wasyl Szujski zawarł haniebny pakt ze Szwecją, gdyż za pomoc obcych wojsk car zrzekł się Inflant na rzecz Szwecji. W tym samym czasie doszło do wznowienia działań na froncie wojny polsko-rosyjskiej (1609 – 1618), w czasie których polska strona popierała Dymitra II Samozwańca. Wcześniejsze zamysły Zygmunta III Wazy zaczęły przybierać realne kształty. W 1609 roku wojska polsko-zaporoskie wkroczyły z poludnia na Smoleńszczyznę, polska armia zawładnęła Ziemią Siewierską. Doszło do tego za cenę olbrzymich ofiar ludności cywilnej, gdyż Polacy w pień wyrżnęli dwie miejscowości: Starodub i Poczep. Widząc co się dzieje miasta Czernichów i Nowgorod Siewierski poddały się. 4 lipca 1610 roku doszło do bitwy pod Kłuszynem, w której wojska dowodzone przez Stefana Żółkiewskiego rozbiły oddziały rosyjsko-szwedzkie. Po tej klęsce z południa na Moskwę ruszyły oddziały Dymitra II Samozwańca.

W tych warunkach na Kremlu doszło do kolejnego trzęsienia ziemi… sprowokowanego przez Polaków. Car Wasyl Szujski został pozbawiony tronu i uwięziony, a na jego miejsce powołano radę siedmiu bojarów, która na cara obwołała polskiego królewicza Władysława. Była to decyzja nie tylko krótkowzroczna, ale i bezsensowna. Zdecydowana większość dotychczasowych oponentów Dymitra II, zdecydowała się opowiedzieć po jego stronie, przeciwko „katolickiemu” władcy. Groźba kolejnego przewrotu lub powstania wisiała na włosku, realne było natarcie ze strony Dymitra II. W takich warunkach rada bojarów podjęła decyzję o otwarciu wrót miasta i wpuszczeniu do Moskwy wojsk polskich pod wodzą Stanisława Żółkiewskiego, w celu pokonania samozwańca, stacjonującego na moskiewskich obrzeżach. Uprzedzony o takim obrocie sprawy Dymitr II wycofał się do Kaługi, ale polska załoga pozostała i zadomowiła się w Moskwie.

Niestety, nieustanne grabieże, gwałty, rozróby prowokowane przez polsko-litewski kontyngent, jak również waśnie religijne między prawosławnymi i katolikami nieuchronnie wiodły do kolejnych gwałtownych wydarzeń. Już we wrześniu 1610 roku spora część rosyjskich miast przysięgła na wierność Dymitrowi II, który w chodzie operacji militarnej odbił z polsko-zaporoskich rąk Kozielsk, Mieszczow oraz wspomniane wcześniej miejscowości Starodub i Poczep. Na początku grudnia Dymitr II pokonał wojska polskie pod dowództwem hetmana Sapiehy. Samozwaniec zginął w trakcie bijatyki z tatarskimi strażnikami 11 grudnia 1610 roku. Sytuacja dojrzała na tyle, że zaczęły tworzyć się ruchy powstańcze przeciwko Polakom. Tym bardziej, że gdy 17 marca 1611 roku na jednym z rynków moskiewskich doszło do zamieszek, polski garnizon przyjął to, jako początek powstania i dopuścił się bezprecedensowej masakry mieszkańców Moskwy. W samym tylko Chińskim Miasteczku (część Moskwy) polskie wojska wymordowały ponad 7000 osób.

Pierwsze antypolskie powstanie, pod wodzą Prokopa Liagunowa, oswobodziło część Moskwy wiosną 1611 roku. Jednak pełnym sukcesem zakończyła się druga kampania powstańcza, pod wodzą kupca Kuźmy Minina i księcia Dimitra Pożarskiego. Z początkiem sierpnia 1612 roku powstańcze wojska wyszły z Jarosławia i skierowały się na Moskwę. Po drodze doszło do starcia z wojskiem pod dowództwem Jana Chodkiewicza, idącymi na odsiecz polskim garnizonom w stolicy, które zakończyło się zwycięstwem powstańców. Losy polskich wojsk w Moskwie były praktycznie przesądzone, gdyż w krąg wokół rosyjskiej stolicy zacieśniał się coraz bardziej i 1 listopada polski garnizon zabarykadował się na Kremlu. 5 listopada doszło do podpisania kapitulacji wojsk polskich i następnego dnia polski garnizon opuścił Moskwę.

Może ktoś spytać dlaczego o tym piszę. Odpowiedź jest bardzo prosta. Kiedyś w polskich szkołach uczono historii, teraz jej miejsce zajęła polityka historyczna. Tworzona przez ludzi o podwójnych standardach i historycznej rzetelności na poziomie baśni o Lechu, Czechu i Rusie. Ci historyczni hipokryci będą gotowi rzucać jak z rękawa przykładami o rzezi Pragi przez wojska Aleksandra Suworowa w czasie zaborów, lub morderstwie w lesie katyńskim, ale nie wspomną nawet słowem o tym, że nasi, polscy żołnierze także dopuszczali się czynów, które chwały nie przynoszą. Jak choćby masakra Moskwiczan, o której pisałem powyżej, lub skrytobójcze wymordowanie około 80.000 radzieckich jeńców w polskich obozach po wojnie polsko-bolszewickiej. Już zaapelowałem do Was – uczcie się historii, nawet dla samych siebie, to da Wam pewność, że nikt nie będzie Was otumaniał przy pomocy polityki historycznej. Powiem szczerze: więcej mam wspólnego ja z Bolesławem Chrobrym, niż polityka historyczna z historią.

A za tydzień będzie o wydarzeniach 15 sierpnia. Ale nie o tej chucpie pod Radzyminem, którą będzie świętować elita polskich historycznych kłamców i nieuków. Będzie o czymś innym. Niespodzianka.

Pozdrawiam serdecznie,

Kamil Stupecki

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 37

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 16
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 4
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    20
    Shares