Wbrew oczekiwaniom nie będę zajmował się wyborami, które odbyły się tydzień temu. Już swoje zdanie na temat tej farsy wyraziłem i nie mam zamiaru się w tym temacie powtarzać. Powiedziałem, że PiS nie pozwoli sobie na przegraną. Nawet za cenę utraty wiarygodności w społeczeństwie oraz w oczach Europy i świata. Pisałem już o tym, jak się odbywa wyborczy szwindel. Nie dało się zrobić wyborczego fałszerstwa w sposób „cywilizowany”, to zrobiono go na siłę. Zwycięzca jest tylko jeden – moralny karzeł z Żoliborza. Spodobało mi się jednak to, jak potraktowano marionetkę zwycięzcy, prezy-dętka Jędruśka. Rosyjscy żartownisie Wowan i Lexus pokazali mu miejsce w szeregu, czyli zaklasyfikowali go według zasług. Przy otwartej kurtynie zrobili z niego podskakującego pajacyka. Moim zdaniem absolutna klasyka.

Odchodząc od polskiej polityki (od której miewam już odruchy wymiotne) chcę Wam opowiedzieć o czymś innym. Wdałem się niedawno w dyskusję z sympatykiem ciemnej strony mocy. Mój stary kumpel z podstawówki przez długie lata był całkiem fajnym facetem. Ostatnio mu trochę odjazdowo odbiło i stał się fanem kurdupla. I z tymże kumplem przypadkowo spotkaliśmy się na jednej z londyńskich ulic. Nie ważne o czym rozmawialiśmy, ważne że mu obiecałem odpowiedzieć, gdyż wtedy, w środę, spieszyłem się do pracy. Poczytaj sobie (nomen-omen) Jarosławie, skoro i tak już czytasz moje teksty.

Nie jestem agentem Kremla, chociaż chciałbym być (tylko nie wiem jak). Nie jestem pismakiem, chociaż nim byłem ale rzuciłem to, bo mi nie wszystko mi się w dziennikarstwie podobało. Nie jestem politykiem, chociaż studiowałem politologię i raz nawet byłem radnym w moim rodzinnym Gnieźnie. Jestem najzwyklejszym w świecie szarym człowiekiem, który ma swoje zdanie. Wbrew pozorom, to o czym mówiłeś, to nie Twoje zdanie, tylko frazesy. Banały powtarzane w tysiące razy, rozwalają mózg gorzej niż nadużywanie alkoholu i narkotyków. Czy już przemyślałeś moje słowa, że w naszej krótkiej rozmowie sam sobie zaprzeczyłeś cztery razy? Pamiętasz, graliśmy razem w piłkę do późnych wieczorów, razem niejednokrotnie narozrabialiśmy, pamiętasz, jak poszliśmy do proboszczowego sadu na czereśnie? A pamiętasz jak załatwiliśmy „Cebularzowi” jego ukochanego Wartburga?Jednak nie chcę się koncentrować na tych rzeczach.

Skupię się na Twoich słowach z naszej rozmowy, że cały okres PRL, to był stracony czas dla Polski, że wszystko było do niczego, bo było zbudowane na kłamstwie i propagandzie okupanta ze Wschodu. Że Twoje dzieciństwo mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej, chociaż nie byłeś w stanie sprecyzować jak. Otóż Twój dziadek był jednym z nielicznych ocalonych z obozu w Auchwitz, ocalonych i przywróconych do życia przez żołnierzy Armii Czerwonej. Gdyby nie to jedno wydarzenie, to jedno z Twoich rodziców nigdy by się nie urodziło. Innymi słowy, Ciebie też by nie było na tym świecie. A w jakim kraju zdobyłeś prestiżowe wykształcenie, darmowe zresztą? Czyż nie w PRL? I kiedy zdecydowałeś się opuścić na zawsze Polskę, czy w latach PRL (a miałeś ku temu wiele okazji), czy w roku 2006? Chcę Tobie powiedzieć, że nie warto srać do studni, bo nie wiadomo, czy nie przyjdzie kiedyś w przyszłości z niej pić.

A teraz posłuchaj co ja mam do powiedzenia. W przeciwieństwie do Ciebie pod jednym względem jestem człowiekiem szczęśliwym. Moje dzieciństwo było wspaniałe. I wcale nie dlatego, że moi rodzice byli na tamtejsze czasy bardzo dobrze wykształceni i zajmowali wysokie stanowiska. Moje dzieciństwo nie było bogate, bo mój ojciec, jako wicedyrektor gnieźnieńskiej mleczarni zawsze mówił jedno – jeśli są pieniądze na podwyżki, to w pierwszej kolejności należy je rozdać załodze, dopiero z tego co zostanie można dać podwyżki zarządowi. Jednak moje dzieciństwo było bogate w coś innego – w spokojne niebo nad głową, wolne od nalotów i bomb. I moi rodzice zawsze powtarzali, że to właśnie PRL dał im szansę na to, by stali się tymi ludźmi, którymi się stali. A przecież Polska Rzeczpospolita Ludowa powstała dzięki temu, że nasz kraj został wyzwolony przez Armię Czerwoną i Wojsko Polskie. Innymi słowy, my wszyscy, Polacy urodzeni po wojnie, swoje życie zawdzięczamy temu, że wolność przyszła do nas ze Wschodu.

Nie ma co gdybać. W ogóle jestem przekonany, że zdecydowana większość Polaków powinna zmienić obywatelstwa i narodowość i stać się obywatelami Gdybylandii. Nie ma żadnej gdyby-rzeczywistości. Jest tu i teraz, było to, co przeżyliśmy i nie ma się co bawić w durne hipotezy. Nie ma tego, co określiłeś „gdyby nas wyzwolili Amerykanie”. Ale nie wyzwolili, nie rozumiesz tego? Amerykanie i Anglicy w ogóle nie mieli zamiaru przystępować do antyhitlerowskiej koalicji – oni woleli biernie się przyglądać i patrzeć, kto wygra, do końca łudząc się, że jednak Hitler da sobie radę. Zdecydowali się przystąpić do tej koalicji, gdy w trwodze zauważyli, że jeśli tak dalej pójdzie, to Armia Czerwona zatrzyma się na Atlantyku. Oni nie chcieli dobijać Hitlera, tylko ugrać w tej wojnie coś dla siebie. Dla siebie, nie dla Polski. Inaczej ustalenia trzech konferencji – Teherańskiej, Jałtańskiej i Poczdamskiej, byłyby zupełnie inne. Przynajmniej w odniesieniu do Polski.

Ale wróćmy do jeszcze jednej sprawy. Nie będę o tym pisał publicznie, ale jak się czujesz z tym, czego się dowiedziałeś o przeszłości swojego ojca? I jak odnosisz się do tego, że jako dziecko prawie dwa miesiące spędziłeś w ZSRR?

Nikt nie zmieni mojego odniesienia do PRL i ZSRR. Przykre jest to, co się obecnie dzieje w Polsce, gdzie naczelna ideologia i doktryna władzy oparta jest na nienawiści. Jarek, posłuchaj czasami sam siebie, bo prędzej lub później każdy otrzymuje „po zasługach” – nienawiść też potrafi wracać, tylko ona nie wraca z kwiatkiem w ręku.

A teraz do moich wiernych czytelników w naszej organizacji – naszego Braterstwa Polsko-Rosyjskiego. Nigdy nie wdawajcie się w kłótnie z Waszymi przeciwnikami. Dużo się uczcie, szczególnie historii. W dyskusji nic tak nie zbija z tropu, jak konkretne, merytoryczne i trafne argumenty. Jak mawiał nasz były genialny bokser Jerzy Kulej, nie ma przeciwników nie do znokautowania, są tylko źle trafieni.

Pozdrawiam serdecznie,

Kamil Stupecki

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

P.S. Dzisiaj było krótko, bo też i główny adresat był inny. Za tydzień będzie ciekawie, chociaż nie jestem pewny, czy sympatycznie.

Hits: 47

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 46
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    46
    Shares