Tytułem wstępu chcę króciuteńko odnieść się do tego, o czym często i gęsto pisałem przez kilkanaście ostatnich tygodni. Nie mam najmniejszej przyjemności zajmować się polską polityką. Przynajmniej na jakiś czas. I nie dlatego, że jest mi ona obojętna, tylko dlatego, że ludzie kreujący tę politykę nie zasługują na moją uwagę. Mogą mnie cmoknąć w pompę. Wyjątek zrobię tylko jeden – tak jak obiecałem – w kwestii hipokryzji polskiej polityki odnośnie Krymu. A teraz do dzieła.

Władimir Putin jest w główniej mierze, jak najbardziej słusznie, kojarzony z kreowaniem kierunków polityki zagranicznej Rosyjskiej Federacji oraz z udziałem w ogólnoświatowej grze politycznej wielkich mocarstw. Jednak moim skromnym zdaniem bardzo często umyka nam z pola widzenia udział rosyjskiego lidera w kreowaniu trendów polityki wewnętrznej Rosji. Wynika to w głównej mierze z podziału kompetencji w zakresie polityki wewnętrznej i zewnętrznej oraz konstytucyjnego porządku prawnego w Rosyjskiej Federacji. Wybaczcie, nie będę się tu zagłębiał w niuanse systemu prezydenckiego sprawowania władzy – nie miejsce i nie czas po temu.

Niedawno, niemalże bez echa i szerszego nagłaśniania w mediach, Władimir Putin podpisał stosowne akty prawne, które po raz kolejny pokazują, że rosyjski przywódca jest nie tylko genialnym strategiem „wokół własnego domu” ale też roztropnym „gospodarzem na własnym podwórku”. Rzecz idzie o – nazwijmy to w skrócie – Postanowieniu Nr 616. Pełna nazwa aktu prawnego jest długa, skomplikowana i pełna prawno – administracyjnych sformułowań, zatem lepiej będę posługiwać się nazwą „Postanowienie 616”.

Otóż jest to akt prawny, który zakazuje zakupu zagranicznych towarów i usług dla potrzeb organów państwowych, rządowych i municypalnych. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z możliwością zakupu na użytek prywatny. Każdy obywatel Rosji ma prawo kupić sobie co tylko zechce – pralkę, auto, telewizor, komputer, telefon itd. dowolnej produkcji. Zakaz dotyczy zakupów dla instytucji i jeśli zachodzi konieczność kupna na potrzeby instytucji publicznych, to można te zakupy dokonywać, pod warunkiem, że są to wytwory (produkcja, usługi, technologie itp.) rosyjskie.

Postanowienie 616 zakłada oczywiście wyjątki, jednak jest ich niewiele. Na przykład zezwala się na zakupy z krajów członkowskich Unii Euroazjatyckiej (Białoruś, Tadżykistan, Kazachstan, Armenia). Zezwala się na zakupy, jeśli analogicznych towarów (usług itd.) nie można kupić w Rosji lub krajach Unii Euroazjatyckiej. Zezwala się na zakupy jeśli jednostkowa cena towaru (usługi itd.) nie przekracza 100.000 rubli lub jednostkowa cena partii towarów nie przekracza 1 miliona rubli. Czyli można z całą pewnością stwierdzić, że zakupy dla instytucji (które zamawiają zawsze w ilościach hurtowych) będą dokonywane na rynku wewnętrznym. Pod jakikolwiek przepis Postanowienia 616 nie popadają ograniczenia zakupów dla służb specjalnych (sprawa chyba jasna i nie wymaga wyjaśnień).

Pełna lista ograniczeń Postanowienia 616 zawiera 125 produktów. I tu sprawa staje się już zupełnie oczywista. Na liście znajdują się produkty, które wytwarzane są w Rosji. Rozumiecie o co chodzi? Do tej pory, na przykład, mer miasta X, który chciał dokonać zakupu chociażby kostki brukowej dla remontu placu, mógł sobie zamówić towar nawet w Nowej Zelandii. Teraz już będzie musiał kupić kostkę rosyjską. Lub wymieniając tabor autobusów komunikacji miejskiej, zamiast kupować w Szwecji lub Japonii. będzie kupował w Rosji.

Ma to na celu nie tyle odwracanie się od towarów zagranicznych, ile stymulowanie rozwoju własnej produkcji, zwiększanie potencjału wytwórczego rodzimego przemysłu, usług i technologii. Z tym wiąże się zwiększanie ilości miejsc pracy, a tym z kolei wiąże się zwiększenie wpływów budżetowych z podatków. To z kolei spowoduje większą swobodę gospodarowania środkami na inne niezbędne cele – ochronę zdrowia, kulturę, oświatę, badania naukowe itp.

Można powiedzieć, że Władimir Putin „idzie za ciosem”. A właściwie wyprowadza drugą kontrę, po wydarzeniach 2014 roku. Wówczas USA, Unia Europejska i wiele innych państw wprowadziło drakońskie sankcje wobec Rosji. Powodem były wydarzenia Krymskiej Wiosny oraz wybuch wojny domowej w Donbasie, o które cywilizowana hipokryzja Zachodu obwiniała Rosję. Wtedy władze Rosyjskiej Federacji wprowadziły kontrsankcje, które spowodowały wzrost rodzimej produkcji w kraju. Sankcje Zachodu obejmowały wiele produktów (w tym spożywczych z UE), usług i technologii. Decyzje rosyjskiego przywódcy dały wówczas szczególny priorytet dla rozwoju rodzimej produkcji i po kilkunastu miesiącach zaczęło to dawać wymierne efekty. Przede wszystkim w sferze produkcji rolniczo – spożywczej oraz wytwórczej w przemyśle lekkim. Oczywiście kontrsankcje rosyjskie odcisnęły głębokie piętno na zyskowności produkcji na Zachodzie. Przede wszystkim w Unii Europejskiej, dla której Rosja była do tej pory olbrzymim rynkiem zbytu. Ale to jest już problem Unii, która boryka się z coraz większym kryzysem nadprodukcji. Dla Rosji i rosyjskich przedsiębiorców stało się to odskocznią dla nowych możliwości.

Na zakończenie przytoczę jedno, ale za to bardzo mądre przysłowie. Dobry wódz, to nie ten, który zbiera oklaski w chwili triumfu, a ten, kto potrafi w chwilach trudnych znaleźć wyjście z ciężkiej sytuacji“.

Kamil Stupecki

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 38

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 34
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    34
    Shares