Właściwie to nie zabierałem się do pisania czegokolwiek w ubiegłym tygodniu. Po pierwsze dla mnie był to czas Wielkanocny. Po drugie chciałem dokonać aktu rozpaczliwej samoizolacji od jakichkolwiek doniesień o epidemii, od polityki i od katastrofy, jaką Polsce szykuje kaczy reżim. Problem w tym, że nie da się odizolować od świata tak zupełnie i w całości. Notorycznie jestem bombardowany wiadomościami, z których co jedna to bardziej fatalna. Po trzecie to trochę mi trudno zebrać się, a to dlatego, że w niedawno miałem wypadek w pracy i ździebko mi to zaszkodziło. To znaczy nie do końca najlepiej się jeszcze czuję. Ale – niech będzie, co ma być.

Na pierwszy ogień wystrzelę w koronawirusa. Zdecydowanie nie doceniłem problemu i myślałem, że mamy do czynienia z przerostem paniki na realiami – myliłem się. Jeśli kogokolwiek wprowadziłem w błąd, to solennie przepraszam. Miałem okazję rozmawiać z kilkoma lekarzami i to dzięki nim dowiedziałem się tego, o czym Wam wcześniej pisałem. Nad każdą epidemią można łatwo, szybko i skutecznie zapanować, jeśli się wie z jakim zagrożeniem ma się do czynienia. ​Czyli przeciwnik jest zidentyfikowany, a my posiadamy odpowiedni arsenał farmakologiczny i medyczny, żeby dać mu odpór. Na dany moment wroga zidentyfikowano tylko częściowo, gdyż ten wirus nie tylko przechodzi kolejne mutacje – naukowcy nie nadążają jeszcze za tym, co jest katalizatorem tych mutacji i czy jest jakaś prawidłowość co do kierunku rozwoju tych mutacji. A co za tym idzie, nie wiadomo jeszcze jakie lekarstwa można byłoby zastosować do leczenia tego świństwa. To, dzięki czemu uporano się z wirusem w Chinach, dzisiaj już nie skutkuje i trzeba pracować nad czymś nowym. Ale nie ma sensu się powtarzać. Problem w tym, że epidemia stała się źródłem wielkich kłopotów dla społeczeństwa i nie tylko z przyczyn zdrowotnych. A stało się tak, ponieważ grupka wybrańców postanowiła wyeksploatować tę sytuację nie tylko do zawłaszczenia państwa, ale również do wdeptania ludzi w bruk.

I tu pojawia się kwestia tak nieznośnego nakazu samoizolacji. On został wprowadzony niemal w całej Europie. Tam, gdzie go nie wprowadzono, trzeba będzie – prędzej lub później – wprowadzić inne, związane z epidemią nakazy. O wiele bardziej nieprzyjemne. I jest to tylko kwestią czasu. Będą to jednak bezpośrednie skutki epidemii – zwiększona umieralność z braku lekarstw, problemy z pochówkami itd. Może ktoś powiedzieć, że Polski to nie dotyczy, bo przecież w Polsce nakaz samoizolacji sięgnął zenitu.

Smutne jest jednak to, że zenitu sięgnęła obłuda elit. Wszystkich. Z każdej strony sceny politycznej mamy do czynienia z mistrzowskim przedstawieniem teatru cieni. Tam, gdzie jedni próbują za wszelką cenę utrzymać się przy władzy, nie patrząc na społeczne koszty i zagrożenia, tam również drudzy starają się eksploatować temat, by do tej władzy się dorwać.

Już pierwsze sygnały z polskich ulic potwierdziły to, o czym wcześniej mówiłem, że wyborcza ustawka pozostaje w mocy. Czy polska policja byłaby tak bezwzględnie i nieludzko restrykcyjna, gdyby w naczalstwie tej policji nie było poczucia bezkarności? A co jest gwarancją tej bezkarności? To mianowicie, że zachowane będzie polityczne status quo. Czyli samowola PiS-u w pełnym locie. A czy zastanawialiście się, dlaczego na polskich ulicach pojawili się żołnierze z długą bronią? Nie? To odpowiedzcie sobie na pytanie o sens ustawy, zezwalającej obcym wojskom na podejmowanie takich działań na terytorium RP, jakie przysługują jednostkom Wojska Polskiego. I czy widzieliście kiedykolwiek w krajach i na ulicach okupowanych przez armię USA żołnierzy tejże armii bez długiej broni?

Co się tyczy wyborów prezydenckich, to nawet jeśli PiS dopuści do tego, żeby odbyła się druga tura (w co osobiście głęboko wątpię), to tylko i wyłącznie na potrzeby pokazuchy, że jednak wszystko z tymi wyborami jest w porządku. Podczas gdy w rzeczy samej nic nie jest w porządku.

Przykład pierwszy, pokazujący jak bardzo warszawska junta ma Polaków za nic, czyli za jakich kretynów uważa społeczeństwo. Wprowadzony był zakaz wstępu do lasów. Później ten zakaz był odwołany. I co zrobiła kaczonoga kamaryla? Przeprowadziła sondaż wśród obywateli, jak oni oceniają zniesienie tego zakazu. Rzecz jasna ludzie, zamiast posłać władze do diabła, wypowiedzieli się, że ogólnie to jest klawo, bo można pójść sobie na leśną przechadzkę. A wiecie dlaczego tez zakaz był wprowadzony? Reżim potrzebował sukcesu, więc wprowadził absurdalny zakaz, z którego szybko się wycofał i spytał ludzi, czy są zadowoleni z tego, że jest normalnie. Jak dobrze, że ja nie wiedziałem o tym sondażu, bo gdybym wiedział, to na sto procent Brudziński&Co wysłaliby za mną list gończy, zadbaliby o wystosowanie Europejskiego Nakazu Aresztowania i powiadomiliby Interpol – tak, moi drodzy, tak bym im dał do zrozumienia, jakie jest moje zdanie na ich temat. Tymczasem trochę ochłonąłem i jest mi z tym całkiem dobrze.

Przykład drugi. Odbiera się Polakom przeszłość. Junta uważa, że poprzez fałszowanie historii można odebrać narodowi przeszłość, zrobić z tego narodu bezmózgową papkę, a następnie nabić ten naród w balona, żeby balon nie wyglądał pusty. Kaczyński ze swoją zgrają rozdał Polakom ochłapy w postaci rządowych programów z plusem nie po to, by temu narodowi miało się dobrze, tylko, żeby otumanić ten naród srebrnikami i żeby zaorać jego morale. To nie była operacja przetrącania narodowi nóg czy rąk. To nawet nie była kampania łamania narodowi moralnego kręgosłupa – to było coś o wiele gorszego. Można człowiekowi połamać lub nawet amputować ręce lub nogi, przetrącić kręgosłup i ten człowiek nadal będzie funkcjonował. Tu mieliśmy jednak z bezprecedensowym aktem publicznej i masowej egzekucji ducha narodu. Na utracone kończyny są protezy, na uszkodzony kręgosłup są inwalidzkie wózki, ale nie ma bardziej przerażającego widoku, niż amputowana dusza – na to nie ma protezy. Żadnej. Ta władza odpompowała narodowi najpierw mózgi, później ambicje, godność i honor, by na końcu odessać ludziom ich ducha. Tego niezłomnego, wydawać by się mogło ducha, który nie pozwala społeczeństwu stoczyć się w chaos wzajemnej nienawiści, podejrzliwości, braku nadziei. W zamian za to wtłoczono w polskie społeczeństwo marazm. I niech mi nikt nie mówi, że te – nawet liczne – głosy sprzeciwu wobec poczynań zbrodniczej warszawskiej junty, są przejawem silnego ducha narodu.

Przykład trzeci. Popatrzcie tylko, jak wielu z tych sprzeciwiających się polityków lub politycznych liderów w dalszym ciągu jak mantrę powtarza, że władza to lub tamto, że władza łamie prawo, że władza łamie konstytucję. A ja się pytam opozycji – czy już wystarczająco oderwaliście się od swoich korzeni? Czy już na zawsze straciliście kontakt z tym lądem, z którego startowaliście do wysokich lotów? Gdzie jest wasza więź ze społeczeństwem, bo ja widzę, że jedyne co macie w polu widzenia, to przejęcie władzy. I załóżmy, że nawet uda się to osiągnąć, to co macie zamiar temu społeczeństwu zaoferować – no co?! Sznureczki trzymane w kaczych łapkach wytresowały was na takie same bezwolne kreatury, jak cała armia przydupasów prezesa. Ze smutkiem stwierdzam ten fakt, bo siedząc na zwolnieniu lekarskim miałem czas i przejrzałem całe mnóstwo „inicjatyw”, oferowanych przez tzw. opozycję. To jakby dreptanie w miejscu i bicie piany lub przeskakiwanie z kamyczka na kamyczek, żeby tylko zadziwić resztę opozycji kreatywnością swoich wystąpień. Tylko że kiedy wy tak przestępujecie z nogi na nogę, to ten moralny karzełek w prezesowskim fotelu nabija się z was tak, że tylko mu drugiej gęby do śmiechu brakuje. Kaczyński gdzieś ma prawo i konstytucję, a wy go chcecie tym zbić z tropu?Przykre to, ale jedynym celem waszej działalności na opozycji jest oczekiwanie na oklaski od waszych politycznych zwolenników lub zabłyśnięcie na tle pozostałych opozycyjnych frakcji. Widać zapomnieliście, że marsz czarnych koszul Kaczyńskiego na Polskę zaczął się od zdobywania swoich politycznych przeciwników. Bez tego imperium na kaczych łapkach nigdy by nie powstało. I nie ma tu już znaczenia, że to wkradanie się w łaski chwiejnych i niepewnych odbywało się przy użyciu wysoce niemoralnych trików.

Ale wy chcecie być czyści i bez skazy. No to bądźcie, tylko nie zapominajcie o jednym, że wasza inicjatywa powinna być ukierunkowana na społeczeństwo, a ono – społeczeństwo znaczy się – nienawidzi kłamstwa. Póki co, jedyną prawdą gwarantowaną temu okaleczonemu społeczeństwu przez reżim, są trefne pieniądze w ramach 500+ i innych plusów. Prawdą, która może ten naród przekonać do was, jest przyznanie się do własnych błędów. Publicznie i otwarcie. Proces odzyskiwania zaufania narodu nie zachodzi w ciągu tygodnia, miesiąca lub kilku miesięcy. On może potrwać kilka lat, ale właśnie kilka lat na swoje rządy czekał Kaczyński, podczas gdy wy kłamaliście w najlepsze. On też kłamał, tylko że on był wówczas w opozycji i nikt mu na ręce nie patrzył.

Teraz też mu nie patrzy, dopóki w przeciwieństwie do jego kłamstw, ma on na podorędziu te, którymi splamiliście się wy. Wytrącić mu ten oręż z ręki może tylko jedno – przyznać się do swoich błędów wcześniej, niż on wam je zdoła powytykać raz po razie.

Na zakończenie mam jedno tylko pytanie – są chętni do gry w otwarte karty z narodem? Jeśli tak, to nie ma czasu do stracenia. A jeśli nie, to tego czasu też niewiele zostało, bo reżim w pierwszej kolejności pozabija właśnie was, drodzy liderzy opozycji. Nastąpi to wtedy, gdy reżim uzna, że nic go już nie zdoła zaskoczyć.

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 121

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 22
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    25
    Shares