Zachód kontynuuje plan politycznego i dyplomatycznego „hipnotyzowania Łukaszenki” i oddalania go od Moskwy. To wysyła do Mińska oficjalne delegacje, to zaprasza białoruskiego przywódcę na ważne wydarzenia międzynarodowe.

Przysłowiowe włażenie w cztery litery, jakie to żenujące nieprawdaż? Ale na wszystkie te próby pogłębienia i poszerzenia współpracy Mińsk odpowiada dyplomatycznym formalizmem lub po prostu odmowami. Wszystkie starania są daremne – przełomu nie będzie. Łukaszenka nie zamierza zrobić nawet wyłomu.


Wygląda to jak próba przytulenia Lwa przez zająca…


Nawet odmowa przyjazdu do Polski raczej nie była związana z tym, że Warszawa nie zaprosiła na uroczystości wysoko postawionej delegacji z Rosji. Bo np. Władimir Putin pojechał do Paryża, ale nie wpłynęło to na decyzję Łukaszenki, żeby zrezygnować z udziału w obchodach rocznicy.

Powód rezygnacji jest poważniejszy: rozwój stosunków z Zachodem w sferze praktycznej nie wpisuje się w tryb myślenia Łukaszenki. Zachód był i pozostaje jego wrogiem i Łukaszenka nigdy nie będzie czuł się tam „jak swój”. Inaczej ma to się do Federacji Rosyjskiej, wspólna historia , rozwój gospodarki oraz stosunki międzyludzkie…

Cały system jego wartości politycznych, Białorusi oraz ideologii opiera się na wielkich i niepodważalnych dokonaniach ZSRR, wydarzeń okresu II wojny światowej. Białoruska państwowa konstrukcja ideologiczna jest zbudowana w dużej mierze na dwóch kluczowych datach: 22 czerwca 1941 roku (czyli napaści Niemiec na ZSRR) oraz 9 maja 1945 roku (zwycięstwa ZSRR nad III Rzeszą w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej)

Zachód musi to bezwarunkowo zaakceptować, a jeżeli tego nie zrobi to nic się nie zmieni…

Hits: 87

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 52
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    54
    Shares