24 marca minęło dwadzieścia jeden lat od rozpoczęcia bombardowań Jugosławii. Zdaniem badacza stosunków międzynarodowych, Włodzimierza Malendowskiego, wiosną 1999 roku doszło do pierwszej w dziejach ludzkości „wojny w obronie praw człowieka”. Ja jednak pominę milczeniem użycie tej cynicznej i pełnej hipokryzji zbitki słownej, gdyż nie da się walczyć w obronie praw człowieka, depcząc jednocześnie prawa innych ludzi. Nie będę się też tutaj rozpisywał na temat historycznego, etnicznego i politycznego podłoża konfliktu w byłej Jugosławii. Nie będę też omawiał tego, co było podłożem konfliktu bałkańskiego w ogóle – to jest temat rzeka i zasługuje na kilkutomowe wydanie w formie książkowej.

Skoncentruję się na czymś, co od samego początku stawia pod znakiem zapytania pojęcie człowieczeństwa, jako wartości samej w sobie. Nie od dziś uważam, że wojna nie jest wydarzeniem poświęconym wzajemnemu podawaniu sobie rąk, pozdrawianiu się i padaniu sobie w objęcia. Powiedzmy sobie szczerze – wojna jest od tego, żeby się nawzajem zabijać. Jednak w to powinni być uwikłani tylko i wyłącznie żołnierze, nie zaś ludność cywilna.

Co ciekawe w odniesieniu do konfliktu bałkańskiego zawsze mieliśmy do czynienia z jednostronnym przekazem politycznym, a co za tym idzie, także i medialnym. Ta przestrzeń była w trakcie tamtej wojny domowej niezmiennie przedstawiana bardziej niż tendencyjnie. Zawsze i we wszystkim winni byli jedynie Serbowie, a podczas bombardowania Serbii w 1999 roku przekazy medialne były konkursem, na najbardziej stronnicze opinie, jak to wredni Serbowie nie chcą sie poddać dyktatowi NATO. Prawda jest jednak taka, że w czasie wydarzeń prowadzących do bombardowania Serbii masakry ludności cywilnej i czystki etniczne były dziełem każdej ze stron konfliktu. Tak, to prawda, mordowali Serbowie, ale też Horwaci, bośniaccy muzułmanie, Albańczycy – jednym słowem wszyscy. O tym się jednak nie mówi, za to palcem wytyka się jedynie Serbów.

Oficjalnie przyczyną interwencji militarnej NATO w Serbii była chęć zmuszenia Serbów do zaprzestania czystek etnicznych na Albańczykach z Kosowa. W tamtym czasie bardzo aktywnie działały jednostki UCK (Wyzwoleńczej Armii Kosowa), które dopuszczały się brutalnych czystek na serbskich cywilach w odwet za działania serbskiej policji przeciwko terrorystom i bojownikom UCK. Spirala wzajemnej przemocy przybrała taki obrót, że groziło to katastrofą humanitarną (takiej jak wojna w Bośni i Hercegowinie). Zachodni przywódcy (T. Blair i B. Clinton) próbowali wymusić na Serbii zgodę na wprowadzenie wojsk NATO do Kosowa, na co nie było zgody Belgradu.

I tu trochę bardzo drobiazgowych szczegółów. 15 stycznia 1999 roku w miejscowości Račak serbska policja przypuściła szturm na jednostki terrorystów z UCK, podczas których zabito 40 bojowników. Jednak z powodu ciemności i możliwości odwetu, serbska policja wycofała się. Pod osłoną nocy zastrzelonych bojowników UCK przebrano w cywilne ubrania, zaś rankiem szef misji OBWE w Serbii William Walker obwieścił dziennikarzom, że brutalnie i z zimną krwią serbska policja rozstrzelała czterdziestu albańskich cywilów. Przez dziewięć lat była to oficjalna wersja i tylko w 2008 roku emerytowany kanadyjski generał Lewis McKenzie potwierdził fakt umiejętnego spreparowania zbrodni. Niemniej jednak rozpoczęto rokowania pokojowe, podczas których próbowano narzucić Serbii przymusowe wprowadzenie do Kosowa kontyngentu 28.000 żołnierzy NATO. Jednak na taki dyktat nie było zgody ze strony Belgradu i doszło do bezprecedensowej (nie wyraziła na nią zgody Rada Bezpieczeństwa ONZ) agresji NATO na suwerenny kraj w Europie.

Początkowo w agresji NATO na Serbię brało udział około 450 samolotów. Ich ilość pod koniec napaści wynosiła już 1200. W pierwszych dniach koncentrowano się na celach wojskowych, gdy jednak spodziewane złamanie Serbom kręgosłupa nie nastąpiło, zaczęto atakować cele cywilne. Poza tym gdyby NATO-wskim agresorom chodziło wyłącznie o obronę Kosowa, to wystarczyłoby zniszczyć infrastrukturę wojskową Serbii w obszarze graniczącym z Kosowem. Tymczasem atakowano cele cywilne w Nowym Sadzie i Belgradzie. W celu zdemoralizowania i złamania oporu mieszkańców zbombardowano cywilny pociąg, miasteczka Surdulica i Aleksinač, zaatakowano cywilny autobus w miejscowości Lužany. Niszczono ciepłownie, stacje wodociągowe, obiekty przemysłowe i energetyczne, lotniska, mosty, drogi, linie kolejowe i budynek serbskiej telewizji, zrównano z ziemią kilkaset zakładów pracy, cerkwi, 50 szpitali, 200 szkół. Straty materialne wyniosły ponad 30 miliardów dolarów, zabito ponad 2000 cywilów a ponad 6000 zostało ciężko rannych. Natomiast w mediach na cywilizowanym Zachodzie trwała podła kampania propagandowa, w której zbrodnicze działania NATO przedstawiano jako „skutki uboczne” interwencji w obronie praw człowieka w Kosowie. Agresja trwała do 10 czerwca, czyli 78 dni i na Zachodzie przedstawiana była jako „interwencja humanitarna”.

Pomimo faktu, że agresja NATO na Serbię nie była usankcjonowana przez ONZ, to w Serbii pracowała ekipa UNEP (United Nations Environmental Programme), czyli przedstawiciele ochrony środowiska z ramienia ONZ. W maju 1999 roku na biurka ONZ trafił raport Bakary Kante, szefa pierwszej misji UNEP w Serbii. Następnie raport ten w całości trafił do głębokich szuflad ONZ-owskich urzędników a opublikowano jedynie niektóre jego fragmenty. Mimo to, częściowo dokument ten został „przemycony” na światło dzienne przez jednego z amerykańskich dziennikarzy. Dlaczego tak skrywano ów dokument? Otóż dlatego, że zawierał on szczegóły dotyczące użycia przez USA bomb kasetowych oraz tak zwanych brudnych bomb, czyli ładunków wybuchowych ze zubożonym uranem. Na Serbię zrzucono około 9,5 tony odpadu uranu, którego okres połowicznego rozpadu ocenia się na 4,5 miliarda lat. Pociski te skażają teren, żywność, wodę – ogólnie mówiąc środowisko naturalne. Początkowo NATO kategorycznie zaprzeczało doniesieniom o użyciu tej śmiercionośnej broni z opóźnionym zapłonem, jednak dłużej nie dało się utrzymywać w tajemnicy faktów, że stacjonujący w strefie Kosowa żołnierze NATO zaczęli masowo chorować na białaczkę i chorobę popromienną. Obecnie w Serbii panuje epidemia chorób nowotworowych, wywołanych użyciem zubożonego uranu. Ilość zdiagnozowanych przypadków raka prostaty u mężczyzn wzrosła o 60,3%, raka pęcherza moczowego o 36,6%, raka jelita grubego o 28,6%, raka płuc o 15,5%. W 2014 roku ilość zachorowań zwiększyła się do około 40.000 a prognozy tegoroczne mówią o 70.000 chorych, z których nie mniej niż 40.000 umrze mimo zastosowanego leczenia. NATO i armia USA stosowały brudne bomby już wcześniej w Iraku (w 1991 roku) oraz w Bośni i Hercegowinie, gdzie w miejscowości Hadziči z 3.500 mieszkańców w ciągu pięciu lat zmarło ponad 1000 osób.

Pomimo faktu, że nie jest to klasyczna broń jądrowa, bombardowanie Serbii przy użyciu bomb ze zubożonym uranem śmiało można zaliczyć do zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, gdyż do potencjalnego rażenia użyte są substancje radioaktywne, wydzielające promieniowanie jonizujące, jako efekt dodatkowy (nie uboczny). Używanie broni jądrowej, chemicznej i biologicznej jest zabronione przez międzynarodowe konwencje – Haską i Genewską. Czy ktoś odpowie za to ludobójstwo z opóźnionym zapłonem?

* * *

Na zakończenie pytanie za pięć punktów – czy ktoś monitoruje co jest przegrupowywane do Polski w ramach wzmacniania wschodniej flanki NATO? Tak tylko pytam, bo proce i korkowce, to chyba to nie są…

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 132

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 57
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    58
    Shares