Żeby postawić dom, potrzeba wiele rzeczy, spraw, specjalistów i w ogóle to jest jedna wielka krzątanina. Ale policzmy – trzeba kupić działkę, zamówić projekt, wyznaczyć i uzbroić teren, wykopać i zalać fundamenty, postawić ściany, wylać stropy, pokryć to wszystko dachem, wstawić okna, drzwi, położyć instalacje, podłogi, tynki i jeszcze wiele innych drobnych lub niedrobnych spraw jest potrzebnych. Mamy zatem trud i pracę wielu ludzi, teoretycznie nie związanych ze sobą, jednak ten trud materializuje się w tym, że powstaje nowa wartość.

Jednakże budowa domu to tylko przenośnia do tego, o czym chcę Wam opowiedzieć. W przestrzeni medialnej obecnej Polski mamy do czynienia… no sami wiecie z czym. Z kampanią bezprzykładnej nagonki na Rosję, propagandą nienawiści, odwoływania się do najniższych instynktów w celu dyskredytacji Rosji oraz wszystkiego, co jest z nią związane. Obecne ugrupowanie rządzące rozpętało kampanię niszczenia pomników, miejsc pamięci i memoriałów Armii Czerwonej oraz naszych, polskich bohaterów II Wojny Światowej. Co i rusz słyszymy o kolejnych wersjach prawdy historycznej, przedstawianych IPN – przez polityczne ramię PiS-owskiej propagamdy.

Są rzecz jasna w polskiej przestrzeni publicznej tacy ludzie, którzy łykają te kłamstwa, jak małpa kit. Jednak jest spora grupa ludzi, którzy nie przyjmują do wiadomości nowych kart pisanej na polityczny obstalunek „historii”. To ludzie, którzy nigdy nie zgodzą się na przedstawianie naszych wyzwolicieli, jako nowych okupantów (Armii Czerwonej), lub zdrajców (Wojska Polskiego). To nie kto inny, jak właśnie my, z różnych środowisk społecznych, z różnych grup formalnych, nieformalnych, stowarzyszeń i organizacji postanowiliśmy powiedzieć nasze stanowcze „NIE” obecnej propagandzie nienawiści.

Było jednak tak, że na pewnym etapie naszych działalności doszło do różnic zdań i poglądów, jak te działania powinny wyglądać i na czym powinny się one opierać. Powiem szczerze – tak dzieje się zawsze, gdy tego typu działalność napotyka trudności natury formalno-prawnej oraz bariery stawiane przez tych, którzy chcieliby nas zmieść z drogi do rowu i przysypać piaskiem. Był okres, gdy nasze drogi szły równolegle. I po raz kolejny powiem szczerze – ja wiedziałem, że to długo nie potrwa, że nasze drogi się zejdą i zamiast iść równolegle, one powiodą nas razem. Tak jak powiedziałem były różnice, jednak jesteśmy na tyle inteligentni i rozwinięci, że zamiast te różnice rozwijać, postanowiliśmy je zwinąć. I taki rulonik zwiniętych różnic stoi teraz za naszymi plecami, samotny jak kołek w płocie, nikomu niepotrzebny.

Jak to mówi stare polskie przysłowie – zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Albo jak to jest pięknie napisane na herbie Republiki Krym – „Процветание в единстве” (Rozkwit w jedności), albo cytat znany wielbicielom Pink Floyd „Together we stand, divided we’ll fall” – razem wytrzymamy, podzieleni upadniemy.

Szczerze mówiąc (jeszcze raz) powiem przewrotnie, że taki okres braku jednomyślności był nam wszystkim potrzebny. Był potrzebny do tego, żeby wszystko przemyśleć i przewartościować nasze stanowiska. Bez tego nie byłoby tej prawdziwej jednomyślności, która przychodzi ze zrozumieniem najprostszej prawdy – nie można się poróżnić w imię przyjaźni. A przecież nam wszystkim przyświeca jedna idea, która przynajmniej dla mnie, była jednym z największych osiągnięć okresu socjalizmu – idea przyjaźni narodów. Zarówno Rosjanie, jak i my Polacy możemy definitywnie powiedzieć, że mieszkamy w różnych krajach, mamy różne obywatelstwa i narodowości, mówimy w trochę różnych językach, jednak w rzeczy samej jesteśmy jednym narodem – jesteśmy Słowianami.

Wiem doskonale, że niektórzy będą gotowi nie zgodzić się ze mną, jednak przyjaźń polsko-rosyjska w przeszłości (lata PRL) była przejawem rzeczywistej przyjaźni, która gotowa jest puścić w zapomnienie niektóre nieprzyjemne fakty, by zachować to, co może być fundamentem pod budowę nowej rzeczywistości. I ta nowa rzeczywistość była udziałem wielu milionów ludzi, którzy obserwowali, jak dzień po dniu, po obu stronach granicy na Bugu zabliźniają się rany – te powojenne, ale też i te przedwojenne. Żyliśmy normalnie.

I z szaf powyłaziły trupy sfrustrowanych zombie, ożywione zastrzykami z zielonych zrobiły ferment. I zamiast przyjaźni, zapanowała nienawistna noc. Przyszła kolej na nas, by nad tą zaćmioną krainą ponownie zapalić światło przyjaźni, od której nigdy nie odrzekali się nasi rosyjscy bracia, chociaż w pospolitym krzyku nienawistników u nich też pojawia się cień zwątpienia.

Powiem szczerze (jeszcze raz) – my orędownicy przyjaźni Polaków i Rosjan, udowodnimy wspólnie, bez względu do jakich stowarzyszeń, organizacji lub grup należymy, że przyszłość należy do nas. Bez względu na to jakie kłody będą nam pod nogi rzucane, my pójdziemy naprzód. Bo przyjaźń jest tylko jedna i w jej imię nie spoczniemy w swoich wysiłkach.

Tym zaś, którzy nam te kłody rzucają, tym ideologom nienawiści i antyrosyjskiej histerycznej propagandy pragnę zadedykować jeden aforyzm. Tylko jeden. Ale za to dobrze opisujący to, co już zrobili, jak i to, co ich czeka. Nie jestem tylko pewien na sto procent, czy dobrze pamiętam autora tego aforyzmu – jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić i sprostować, za co będę wdzięczny. Amerykański filozof etyki, Eric Hoffer, powiedział kiedyś coś takiego:

Człowiek, który kąsa rękę tego, kto go karmi, będzie lizał buty tego, kto go kopie.”

Jedno już udało się zrobić – drugie nastąpi niebawem.

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 10

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 228
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    229
    Shares