Tytuł przewrotny lub prowokujący, jeśli weźmie się pod uwagę treść, ale tylko dla tych, którzy uczyć się nie lubią. A tych – odpornych na naukę – jest całkiem sporo. Wystarczy spojrzeć dookoła. Dzieje się tak dlatego, że nauka, to ciągłe poznawanie, które zmienia nasz pogląd na świat i otaczającą nas rzeczywistość. A ludzie generalnie boją się zmian, tym bardziej tych zachodzących w życiu codziennym, gdyż zmiana najczęściej przenosi kogoś z pozycji mistrza, do pozycji ucznia.

Jednak nie o filozoficznych aspektach mam zamiar coś niecoś powiedzieć, tylko o tym, co z jednej strony się zdarzyło i co z drugiej strony zostało zaprzepaszczone. I nie będzie to kronika wydarzeń, po których Krym i Sewastopol powrócił na swoje miejsce (czyli oba podmioty ponownie stały się częścią Rosyjskiej Federacji) – o tym będzie osobny materiał. Będzie o tym, że była szansa, której nie wykorzystano. Wnioski wysnujcie sami dla siebie, choć gdzieś pod koniec podzielę się swoją refleksją na ten temat.

Jak większość z nas doskonale wie, 16 marca 2014 roku przeprowadzone zostało referendum, po którym Autonomiczna Republika Krymu przestała formalnie istnieć, przestała być częścią Ukrainy, na dwa dni Republika Krymu była osobnym krajem, by później powrócić do tego, co było dziesięciolecia wcześniej. Powstała Republika Krymu i Okręg Federalnego Znaczenia Sewastopol, ale już jako pełnoprawne podmioty Rosyjskiej Federacji. Dla tych, którzy nadal zadają sobie pytanie, o co właściwie chodzi z tym Krymem i dlaczego jest tak ważny, powiem tylko jedno. W całej Rosji (a jak olbrzymi jest to kraj nie trzeba nikomu przypominać), są tylko trzy okręgi federalnego znaczenia: to stolica Rosji, Moskwa (ze zrozumiałych powodów), Sankt Petersburg (też nie wymaga wyjaśnień) i właśnie Sewastopol. I to nie tylko dlatego, że w Sewastopolu znajdowała się siedziba Floty Czarnomorskiej – chodzi o coś znacznie więcej. To znaczenie geopolityczne i geostrategiczne. Innymi słowy, kto włada Krymem, ten włada tym regionem świata.

To dlatego późną jesienią 2013 roku postanowiono zrobić totalną rozwałkę Ukrainy. Tym bardziej, że w 2017 roku kończyła się umowa międzynarodowa (zawarta jeszcze i podpisana przez B. Jelcyna) na dzierżawę bazy morskiej w Sewastopolu dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Na rozkręcenie ogólnoukraińskiego bajzlu pod tytułem rewolucja godności szerokim strumieniem popłynęła kasa zza oceanu i pretekstem była decyzja ówczesnych władz Ukrainy o odmowie podpisania układu stowarzyszeniowego z Unią Europejską w Wilnie (listopad 2013). Jak by na tę decyzję nie patrzeć, to ówczesny prezydent Ukrainy W. Janukowycz miał 1000% racji, gdyż układ stowarzyszeniowy był dla Ukrainy (delikatnie mówiąc) wysoce niekorzystny. Jednak to wystarczyło, żeby na kijowskim Majdanie i w całej Ukrainie zapłonęły barykady.

Cholerka, zapędziłem się, nie o tym miało być.

A miało być o tym, że… jedna z największych i najcenniejszych wartości, jaką chlubi i chełpi się tzw. cywilizowany Zachód, czyli demokracja, to w rzeczy samej wydmuszka i puste słowo, nic nie znaczący surogat w rękach uzurpatorów demokracji. Jak wiadomo w Krymie zostało przeprowadzone referendum, czyli publiczne głosowanie społeczności danego terytorium w kwestii istotnej dla tej społeczności. Otóż nie ma innej, bardziej demokratycznej formy wyrażenia opinii społeczeństwa w jakiejkolwiek kwestii, niż referendum. W jednym z najbardziej cywilizowanych krajów świata, jakim jest Szwajcaria referenda przeprowadzane są regularnie, nawet dla wprowadzenia niewielkich zmian w prawie poszczególnych kantonów. W przypadku Krymu i Krymczan referendum miało na celu wyrażenie woli narodu w celu samostanowienia tegoż narodu i jego przyszłości. Popatrzmy co na temat prawa do samostanowienia mówi prawo międzynarodowe.


Rozdział I

CELE I ZASADY

Artykuł 1 Cele Organizacji Narodów Zjednoczonych są następujące:

  1. Utrzymać międzynarodowy pokój i bezpieczeństwo, stosując skuteczne środki zbiorowe dla zapobiegania zagrożeniom pokoju i ich usuwania, tłumienia aktów agresji i innych naruszeń pokoju, łagodzić i załatwiać – w drodze pokojowej, według zasad sprawiedliwości i prawa międzynarodowego – spory lub sytuacje mogące prowadzić do naruszenie pokoju.

  2. Rozwijać przyjazne stosunki między narodami, oparte na poszanowaniu zasady równouprawnienia i samostanowienia narodów, i stosować inne odpowiednie środki dla wzmocnienia powszechnego pokoju.

  3. Doprowadzić do współdziałania międzynarodowego w rozwiązywaniu zagadnień o charakterze gospodarczym, społecznym, kulturalnym lub humanitarnym, jak również popierać i zachęcać do poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności dla wszystkich, bez względu na rasę, płeć, język lub wyznanie.

  4. Być ośrodkiem uzgadniającym działalność międzynarodową, zmierzającą do osiągnięcia tych wspólnych celów.(…)

Artykuł 111

Karta niniejsza, której teksty chiński, francuski, rosyjski, angielski i hiszpański są jednakowo autentyczne, będzie złożona w archiwach rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki. Odpisy jej należycie uwierzytelnione będą przez ten rząd przesłane rządom innych państw podpisujących. Na dowód czego przedstawiciele rządów Narodów Zjednoczonych podpisali niniejszą Kartę. Sporządzono w mieście San Francisco dnia dwudziestego szóstego czerwca tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku.

Czyli sprawa powinna być jasna i klarowna. Krymczanie w drodze referendum określili swój status. Najpierw jako suwerenne państwo, a później jako część Rosyjskiej Federacji. Demokracja w najczystszej postaci.

Taaaak… Tylko, jakby to ujął Wielki Elektryk – nie o takie demokracje walczyłem. A Zachód Europy? Walczył o taką właśnie demokrację, tylko gdzieś te ideały pogubił.

Gdzie zatem zostały upuszczone szanse na prawidłowy model życia, w którym społeczeństwo ma prawo do własnego zdania? Zaraza zwana hipokryzją polityczną przyszła zza oceanu. Stany Zjednoczone od zawsze miały demokrację tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Potrzebowały demokracji tylko wówczas, gdy można było naklejkę z tym słowem umieścić na swoich czołgach, karabinach, armatach i zrzucających bomby samolotach. Zachodniej Europie i Stanom Zjednoczonym był potrzebny Krym nie dla demokracji, tylko dla wojskowych baz.

Powoli przejdę do moich osobistych konkluzji. Te wszystkie sankcje przeciw Rosji w związku z łamaniem przez Rosję demokracji mają dwa wspólne mianowniki. Pierwszy to fakt, że miłośnicy gadania o demokracji nagle zostali praktycznie pouczeni, jak prawdziwa demokracja wygląda. Ich złość bierze się stąd, że nauka przyszła z kierunku, który od zawsze oskarżali o brak demokracji – z Rosji. To właśnie Rosja pokazała Zachodowi i zaoceanicznym pyszałkom, na czym w swym jestestwie demokracja polega. A polega ona na daniu społeczeństwu prawa głosu i na liczeniu się z tym, co owo społeczeństwo powiedziało. A na Półwyspie Krymskim zdecydowana większość społeczeństwa wypowiedziała się za ponownym zjednoczeniem z Rosją. Przypomnę wyniki – w Republice Krym za zjednoczeniem zagłosowało 96,77%, za pozostaniem w Ukrainie 2,51% przy frekwencji 83,1%; W Sewastopolu za zjednoczeniem głosowało 95,6%, za pozostaniem w Ukrainie 3,37% przy frekwencji 89,5%.

Drugi faktor, który nie pozwala demokratycznym gawędziarzom uznać demokracji za fakt, to ich genetyczna rusofobia. Gdyby bowiem przyznali, że referendum jest ważne i że zarówno Krymczanie jak i Sewastopolcy zgodnie z prawem wykorzystali swoje demokratyczne narzędzia do samostanowienia o swym losie, to w rzeczy samej straciliby oni rację bytu i egzystencji. Te antydemokratyczne twory pod różnymi nazwami istnieją tylko o tyle, o ile są w stanie nienawidzić Rosji i wyrażać to w swoim działaniu. Tak politycznym, jak i gospodarczym, ekonomicznym oraz militarnym.

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 34

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 90
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    92
    Shares