Andrzeja na andrzejki!  Analiza – Kamil Stupecki /ANGLIA/  Braterstwo Polsko – Rosyjskie


  • Na początek przykład ode mnie z pracy. W firmie, w której pracuję odpowiedzialny jestem między innymi za to, by wszystko było na swoim miejscu, żeby wszystko było w należytym porządku, należytej jakości, nie było przeterminowane itd. Do pomocy mamy system operacyjny (program komputerowy), który poda nam żądane przez nas informacje. Ale niestety, nie wszystkie, ponieważ tak a nie inaczej został zaprogramowany. I tak, posiadamy na stanie (to oczywiście przykład, a nie dokładna informacja) 150 palet z syropem czekoladowym. Ten syrop jest butelkowany (po 325 gram, po 450 gram itd.) i zgrupowany w opakowaniach po 6, 12 lub 24 butelki. Na palecie znajduje się 350, 368, lub ileś tam jeszcze opakowań. Każda z palet ma swoją datę ważności, swoją lokalizację itd. Wpisuję w system pytanie – ile mamy palet syropu czekoladowego o dacie ważności X. System podaje liczbę. Pytanie – podać lokalizacje – system podaje. Jeśli jednak poprosić system o coś bardziej skomplikowanego, to zaczynają się schody. Spróbowałem kiedyś i spytałem system ile mamy butelek (nie opakowań i nie palet) tego syropu i system się skopcił, to znaczy nie był w stanie odpowiedzieć sensownie. Dlaczego? Bo tak został zaprogramowany. Inaczej mówiąc system jest pomocny, ale tylko do tego stopnia, w którym należy włączyć mózgownicę i zrobić coś samemu.

A teraz do rzeczy.


Oto geniusz zdartej płyty – Andrzej Przyłębski. Facet w randze Ambasadora RP w Berliniedobitnie udowodnił, że nie potrafi czytać ze zrozumieniem. To człowiek zaprogramowany i instruowany przez kogoś, kto logicznego myślenia nie może uznać za swój grzech pierworodny. Oto dowód, czyli odpowiedź polskiego ambasadora na wypowiedź ambasadora Rosji w Berlinie, Siergieja Nieczajewa.

„Wbrew temu, co powiedział (ambasador Nieczajew), nikt w Polsce nie lekceważy »decydującego wkładu Związku Sowieckiego w zwycięstwo nad nazizmem«. Nawet jeśli wkład sojuszników, w tym tysięcy polskich żołnierzy we wszystkich formacjach (w tym sowieckiej Armii Czerwonej), był ogromny. W żaden sposób nie podważa to historycznego faktu, że Związek Sowiecki zaatakował Polskę 17 września 1939 r., wcielając w życie postanowienia tajnego protokołu paktu Ribbentrop-Mołotow, uniemożliwiając Polsce dalszą obronę. II wojna światowa rozpoczęła się w 1939 r., panie Nieczajew, a nie dopiero w 1941 r., kiedy nazistowskie Niemcy zaatakowały komunistyczną Rosję. Rosja musi wreszcie to zrozumieć: to 3 września 1939 r. Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę nazistowskim Niemcom” – przypomina polski ambasador.

I tu mamy zagwozdkę – kto tu jest inteligentny inaczej? Andrzej Ambasador Przyłębski, czy ten, kto go tak kretyńsko zaprogramował? Zaprogramować swojego reprezentanta w taki sposób, żeby mu wyłączyć zdolność myślenia, rozumienia i analizowania, może tylko ten, kto sam jest półgłówkiem. Nie zwalnia to jednak owego reprezentanta od bycia istotą myślącą, wszak nie jest komputerem lub systemem komputerowym. Tak – mamy zagwozdkę, jednak mnie ta zagwozdka nie obchodzi, gdyż nie mogę nikomu zabronić robić z siebie pajacyka na sznureczkach. Mogę natomiast wyjaśnić co nieco.

A ZATEM MERYTORYCZNIE:


Cytat (jak mantra zdartej płyty gramofonowej): „W żaden sposób nie podważa to historycznego faktu, że Związek Sowiecki zaatakował Polskę 17 września 1939 r., wcielając w życie postanowienia tajnego protokołu paktu Ribbentrop-Mołotow, uniemożliwiając Polsce dalszą obronę.” Odpowiedź – Oczywiście, że nie podważa, I Rosja także nie podważa tego faktu. Szkoda tylko, że Andrzej nie odnosi się do tego, że państwa polskiego 17 września 1939 roku praktycznie już nie było. Zwracam tu jeszcze raz szczególną uwagę, że państwo, to nie kraj ze swoim terytorium i ludnością, a aparat sprawowania władzy. A ten aparat w dniu 17 września 1939 roku był w drodze przez Zaleszczyki do Rumunii, skąd miał zagwarantowaną bezpieczną ewakuację z napadniętej Polski. Co do uniemożliwienia Polsce dalszej obrony, to nie napaść III Rzeszy, ani napaść ZSRR na Polskę uniemożliwiła Polsce skuteczną obronę. Możliwości obrony były, tylko należało je wykorzystać na długo przed wrześniem 1939 roku, a nie mizdrzyć się do Hitlera. Te możliwości zaprzepaściła sanacyjna władza państwowa, która w swojej propagandzie wytaczała mity o potędze polskiej armii i sile aparatu państwowego. Żaden traktat, żaden pakt o nieagresji lub umowa międzynarodowa nie ma znaczenia, jeśli nie stoi za nią armia. Dobrze wyposażona, wyszkolona i dowodzona. Co na spotkanie faszystowskich czołgów, samolotów, armat, okrętów i całej machiny wojennej III Rzeszy wystawiła polska armia? W głównej mierze piechotę i ułanów. A co zrobili polscy notable najwyższej rangi, z marszałkiem Rydzem-Śmigłym? Śmigali za granicę, wywożąc swój (i nie tylko swój) dobytek, żeby się dobrze, ciepło i bezpiecznie zainstalować zdala od wrażych kul. O tym pan wspomnij, ambasadorze Andrzeju.

Cytat: „II wojna światowa rozpoczęła się w 1939 r., panie Nieczajew, a nie dopiero w 1941 r., kiedy nazistowskie Niemcy zaatakowały komunistyczną Rosję.” Odpowiedź – Gdybyś pan włączył myślenie, panie Przyłębski, to zrozumiałbyś, że dla Rosjan istnieją dwa odrębne terminy: II Wojna Światowa i Wielka Wojna Ojczyźniana. I przez Rosjan są one używane w zupełnie innych kontekstach historycznych. Uczono tego w polskich szkołach podstawowych i średnich, i jeśli ja dobrze o tym pamiętam, to wcale nie znaczy, że uważam siebie za kogoś lepszego. Znaczy to bowiem, że dałeś się pan zaprogramować w systemie zero-jedynkowym i albo jest tak, jak przewiduje to system, albo odpowiedzi znaleźć nie można. Innymi słowy, jak każdy inny system komputerowy jesteś pan do kupienia. Niczym towar na półce sklepowej lub oferta w internecie. I zgodnie z tym, co powiedział kiedyś A. Einstein, jeśli coś można kupić, to znaczy, że jest tanie.

Cytat: „Rosja musi wreszcie to zrozumieć: to 3 września 1939 r. Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę nazistowskim Niemcom”. Odpowiedź – Rosja to rozumie. Wydaje się jenak, że pan nie rozumie, co wypowiedzenie wojny przez Francję i Wielką Brytanię nazistowskim Niemcom oznaczało. Otóż nie oznaczało nic. NIC, proszę pana Andrzejka – kompletnie NIC i jeszcze raz NIC. I to Rosja też rozumie. Z takim samym efektem ja mogę wypowiedzieć wojnę panu. Załóżmy, że tak się stało. Rankiem wypowiedziałem panu wojnę. Po południu zjadłem obiad, po czym przygotowałem sobie prowiant na nocną zmianę i pojechałem do pracy. Następnego dnia rano wróciłem do domu, położyłem się spać, wczesnym popołudniem obudziłem się i znów powtórzyłem podobne czynności. I co się właściwie dzieje? Otóż nic się nie dzieje. O wypowiedzeniu wojny nawet nie myślę, bo co mnie to obchodzi. Pan też nie zawraca sobie tym głowy, bo przecież nic się nie dzieje. Takie to było, owo wypowiedzenie wojny 3 września 1939 roku. Wartość polityczna i militarna takiego wypowiedzenia wojny nie przewyższyła nawet wartości kartki papieru, na którym owo wypowiedzenie wojny zostało napisane.

Nawiasem mówiąc dzisiejsze sojusze Polski są warte tyle samo. Tylko systemowe oprogramowanie nie pozwala nikomu z naszych dygnitarzy tego zauważyć.

Dobrze by zatem było dla naszego ambasadora w Berlinie, żeby w ramach programu komputerowego, który wyznacza granice jego świadomości, pojawił się wirus. Oczywiście nie koronawirus, tyko mały wirusik komputerowy, który powiedziałby Andrzejowi, że chociaż do końca listopada jeszcze daleko, to andrzejki może świętować już teraz i może się zbombardować do nieprzytomności. Dobrze by było, żeby dał w palnik ostro, gdyż odchorowywanie tęgiej popijawy mogłoby odblokować w systemie nowe, nieodkryte dotąd przestrzenie. Jedną z nich jest mózg i możliwości jego używania.

Czego i wszystkim decydentom serdecznie życzę.


Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 1

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 39
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    39
    Shares