Nigdy nie miałem wątpliwości co do osobliwych talentów naszych rządzących, jednak muszę przyznać, że w dziedzinie kompromitowania się i okrywania hańbą kraj i naród są jednak niezrównani.

Gdyby robili obciach tylko państwu – jako aparatowi sprawowania władzy – to nawet bym się nie zajmował tematem, bo leżącego się nie kopie. Stwierdziłbym, że taki aparat władzy to mi zwisa kalafiorem i pojechałbym na ryby. Problem jest o wiele głębszy, ponieważ taki prezydent na przykład, mimo tego, że nazywa się go głową państwa, to w powszechnym mniemaniu reprezentuje cały naród i kraj. W minionym tygodniu mieliśmy do czynienia z kilkoma sytuacjami, które nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości co do stanu państwa (aparatu władzy) i jak ten stan wpływa na opinie o Polakach.

Zatem, do rzeczy.

Po pierwsze – polscy rządzący, o których upodobaniach wypowiedziałem się tydzień temu, potwierdzają to, o czym pisałem kilka tygodni temu. W swojej kłamliwej propagandzie i dążności do zakłamywania oraz przepisywania historii na polityczny obstalunek będą trwać na straconej pozycji, choćby świat miał przy tym legnąć w gruzach. Wiedzą, że nie mają racji, kłamią jak z nut i chociaż wiedzą, że już wszyscy ich na kłamstwach przyłapali, będą w tych kłamstwach trwać, pójdą w zaparte do samego końca. Mało tego – oni robią wszystko, by sytuacja jeszcze się pogarszała. Nie wiem, czy robią to świadomie, czy nie, ale to i tak nie zmienia sytuacji. O czym mówię? Jeszcze raz o uroczystościach w Instytucie Yad Vashem, 23 lutego. Okazuje się, że to nie tak, jak to przedstawiała propagandówka TVP oraz polityczne szczekaczki PiS, że Andrzej Duda został pozbawiony prawa głosu w Jerozolimie. Jak się dowiedzieliśmy z oficjalnych komunikatów Instytutu, on prawa do tego głosu nigdy nie miał i o tym było wiadomo już kilka miesięcy temu. Tak! Już kilka miesięcy temu, gdy ustalano ramowy program uroczystości, postanowiono, że w Yad Vashem wystąpią wyłącznie przywódcy Koalicji Antyhitlerowskiej oraz Niemiec. Polska propagandowa tuba, przy której gebelsowska machina ogłupiania wydaje się przedszkolnym teatrzykiem, podniosła histerię dopiero na kilka dni przed obchodami w Jerozolimie i – rzecz jasna – we wszystkim obwiniła Rosję. Duda&Company wiedzieli, że polski Duce nie da przedstawienia w Jerozolimie, jednak postanowili, że będzie dobrze, jeśli martyrologiczna histeria o zdegradowaniu Polski zostanie wystawiona na deskach polskiego cyrku. W rezultacie to nie tylko prezyDĘT (celowo tak napisałem) i polskie władze, ale w opinii międzynarodowej to Polska i Polacy stali się wyrodnym pośmiewiskiem cywilizowanego świata.

Po drugie – W Jerozolimie odbywały się wiadome uroczystości a w Warszawie zebrał się… sztab kryzysowy. W pierwszej chwili nie wiedziałem czy się wkurzyć, czy płakać, czy się śmiać z tych kretynów. Jako pierwsza odpadła możliwość trzecia, bo choroba psychiczna, to jednak choroba z medycznego punktu widzenia i śmiać się z cudzej ułomności nie wolno. Wkurzać się też nie było sensu, bo swojego zdrowia na ulicy nie znalazłem, żeby nim bezmyślnie szastać. Zostało zatem żałośnie i z politowaniem obserwować, jak z jeszcze jednego powodu Polska staje się pośmiewiskiem normalnych ludzi. Tym bardziej, że w jednej z angielskich gazet także dostrzeżono inicjatywę ze sztabem kryzysowym. Komentarz prasowy odnośnie tej idiotycznej szopki pominę, jednak autor publikacji zauważył to, o czym pisałem wcześniej. Mianowicie historii nie da się zmienić i trzeba ją zaakceptować taką, jaką ona była. Trzeba natomiast z tej historii się uczyć i wyciągać z niej takie wnioski, by w przyszłości wstydliwych momentów w historii już nie było. Przy końcu swej krótkiej publikacji autor zamyślił się nad jednym bardzo ważnym problemem. Takim mianowicie, że polityczna działalność polskich władz negatywnie odbija się na wizerunku Polski oraz zwykłych Polaków w oczach świata. Dodał też, że jeśli taka sytuacja będzie się przeciągać, to Polakom nie zostanie nic innego, jak zacząć walczyć przeciw polskim władzom, gdyż będzie to walka o swoją godność.

Po trzecie – Duda i spółka powołali sztab kryzysowy w związku z wystąpieniem Prezydenta Putina, gdyż obawiali się (według autorskiego komunikatu Dudy i spółki) ataków ze strony Rosji. Takiej karykatury politycznej działalności nie można porównać z niczym. Jak u Gombrowicza (którego zacytuję) „sytuacja nie miała osi, nie miała diagonali, nie można było znaleźć komentarza do tej sytuacji”. A dzieje się tak tym bardziej, że oni powołali sobie ten sztab nie tyle w związku z wystąpieniem W. Putina, a dlatego, że nagle się okazało, iż w swoim politycznym szaleństwie nie popiera ich nikt, zostali sami jak palec i usłyszeli wycie rzeczywistości. I kiedy okazało się, że Prezydent Putin nawet słowem nie odniósł się do tak zwanej polskiej polityki historycznej, powołanie sztabu kryzysowego (tego konkretnego) porównać można do publicznego ogłoszenia: „Niniejszym oświadczamy, że jesteśmy politycznie niedojrzali, zaś mentalnie jesteśmy niezrównoważeni i możecie nas nazywać wariatami”. Trzeba było zatem naprędce ukuć jakiś komentarz by takiego oświadczenia nie wydawać, chociaż po prawdzie najlepszym komentarzem byłoby zamknięcie się i siedzenie cicho. I tu głos zabrał prof. W. Wysocki, historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który stwierdził, że rosyjski przywódca wystraszył się Polski. Panie profesorze, proszę nie przyjmować takich karkołomnych punktów widzenia, bo to tylko utwierdza w przekonaniu, że zapomniał pan przyjąć dawki stosownych lekarstw.

Po czwarte – Niezastąpiony prezio, wódz naczelny i zbawca narodu jest jednak niezawodny w swym debilnym widzeniu rzeczywistości. Stwierdził on bowiem w wywiadzie, że mógłby się spotkać z W. Putinem gdyby Rosja oddała wrak. Ja już pominę martyrologiczne mantry „wrak, oddajcie wrak, bo to nasz wrak” – sami jesteście wrakami i tyle w temacie. Powiem tylko krótko i po polsku – w tym cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz. Prezydent Putin ma lepsze pomysły, niż spotykać się z ludźmi chorymi na polityczną wściekliznę. Z tego samego wywiadu dowiadujemy się także, że Jaro Kaczyński żyje w sobie tylko znanym świecie. Zjawił on bowiem, że Polsce należą się od Rosji odszkodowania za zniszczenia wojenne, za lata komunizmu i za nie wiadomo jeszcze co. Merytorycznie stwierdzę tylko tak, że gdyby bełkot Kaczyńskiego miał się ziścić, to Polsce nie starczyłoby kilkonastoletnich dochodów całej polskiej gospodarki, żeby oddać Rosji to, co ZSRR włożył w odbudowę Polski z powojennych ruin. I koniec tej kwestii. Ważniejsze w tym stwierdzeniu jest jednak to, że jest to kolejny przykład, jak opinię o całej Polsce i wszystkich Polakach rujnuje garstka ludzi u władzy. Wszyscy w świecie polityki wiedzą, że polską polityką – wewnętrzną i zagraniczną – trzęsie ten kurdupel i wiedzą, że w niedawnych wyborach parlamentarnych partia tego człowieczego miernoty uzyskała większość (nie wiedzą natomiast, że częściowo był to wyborczy szwindel). Istnieje zatem przeświadczenie, że wszyscy Polacy, to moralne kurduple i wredne gnojki.

I tu przejdę do meritum. Polacy, którzy nie identyfikują się z polityką rządu, z wizerunkiem wrednej gęby jaki Polsce i Polakom przykleja prezyDĘT i prezio oraz kamaryla polskich elit powinni walczyć o swoje dobre imię i godność. Ale nie walczyć z bronią w ręku, bo nie ma ani broni pod ręką, ani szans w tej walce, gdyż polska wierchuszka gotowa wystawić przeciw nam swoich amerykańskich sojuszników. Można to jednak zrobić w prosty sposób, nawet z pomocą sieci społecznościowych lub zwykłych, lokalnych gazet. Wystarczy opublikować lakoniczne ogłoszenie następującej treści:

Nie popieram i nie identyfikuję się z polityką polskich władz oraz nie biorę moralnej odpowiedzialności za skutki tej polityki. Za wszelkie negatywne skutki polityki prowadzonej przez władze rządowe i państwowe RP proszę obarczać bezpośrednio polskie władze.”

I tu podpis, imię i nazwisko.

Pozdrawiam, Kamil Stupecki

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 17

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Shares