Tak. Pomimo tego, że 75 lat temu, w styczniu 1945 roku, wyzwolony był KL Auschwitz-Birkenau, krematoryjne piece nadal płoną.

Armia Czerwona – to symbol. Wielki, niepodważalny i wieczny symbol zwycięstwa nad faszyzmem i hitlerowskim nazizmem. Jest to też symbol braterstwa broni, gdyż u boku czerwonoarmistów, o wolność walczyli żołnierze polscy. Nie w ramach wcielonego do Armii Czerwonej korpusu, ale jako wojsko przyszłej wolnej Polski. Od października 1943 roku polscy żołnierze byli równoprawnymi partnerami Armii Czerwonej. Nawet jeśli przyjąć, że liczebność Polskiej Dywizji im. Tadeusza Kościuszki była przytłaczająco niewielka w porównaniu z armią radziecką, to polscy żołnierze byli w tej kampanii wojskiem traktowanym na tych samych prawach i obowiązkach, co wojska radzieckie. A to z tego prostego powodu, że dla przywódców ZSRR ta niewielka nawet armia polska była zalążkiem przyszłego państwa polskiego.

Patrząc na zdjęcie, które wybrałem celowo, można powiedzieć, że piekło II Wojny Światowej mamy za sobą, że komory gazowe i krematoria niemieckich obozów zagłady stały się muzealnymi eksponatami. Stoją ku przestrodze i na wieczną pamięć, by hasło „nigdy więcej” było się hasłem wiecznie aktualnym. Niestety, aktualnym pozostało tylko słowo „było”. Wojnę wywołali tym razem ludzie, którzy nie potrafią zmierzyć się z prawdą, bo nie potrafią zmierzyć się z historią.

Trwająca od wielu lat rusofobiczną nagonka nie jest efektem utraty pamięci. Jest natomiast efektem innych chorobliwych objawów. Jest to patologiczna nienawiść, która przeradza się w agresję. I nie chodzi tu wyłącznie o jawną nienawiść polskich elit do wszystkiego, co związane z Rosją. Za sprawą wiadomych sił z odległych stron, rusofobia stała się doktryną państwową w sporej części europejskich krajów. Ale nie o innych krajach mam zamiar się tu wypowiadać. Niech oni załatwiają swoje sprawy po swojemu.

Rzecz będzie o Polsce, w której – symbolicznie, co prawda, ale jednak – ponownie płoną krematoryjne piece. Są to piece, w których obecne elity politykierów najniższej ligi palą pamięć o bohaterach, którzy nie szczędząc krwi własnej walczyli o wolność „waszą i naszą”. Zarówno żołnierze Armii Czerwonej, jak i żołnierze odrodzonego Wojska Polskiego walczyli ramię w ramię z faszystowską zarazą w imię hasła, które z racji historycznych powinno być bliskie każdemu Polakowi.

Niejednokrotnie już pisałem, że na przestrzeni wieków nasza wspólna historia, historia Polski i Rosji, napotykała wyboje i przeszkody. Jednak w obliczu wspólnego wroga i zagrożenia wspólnej zagłady, potrafiliśmy się zjednoczyć. Nie bacząc na wszystko co było w przeszłości, Polacy i Rosjanie zrozumieli, że jesteśmy braćmi z jednej krwi – słowiańskiej krwi. Zarówno Polacy na terenach ZSRR, jak i Rosjanie na terenach Polski walczyli o wspólną wolność w imię wspólnej przyszłości i wspólnego dobra.

Teraz polityczna chuliganeria i łobuzeria, z histerią stara się robić wszystko, by to zniszczyć i spotwarzyć. I chodzi tu nie tylko o kampanię niszczenia pomników żołnierzy Armii Czerwonej oraz Ludowego Wojska Polskiego. Jak już kiedyś zaznaczyłem, to wszystko można odbudować, jak odbudowano z gruzów i zgliszcz powojennych całą Polskę. Nawet jeśli polskie władze przy wydatnej pomocy kłamców z IPN zniszczą wszystkie zdjęcia, wszystkich pomników i miejsc pamięci, to są jeszcze archiwa prywatne, na podstawie których wszystko będzie postawione od nowa. Tu chodzi o niszczenie tego, co (wydawać się mogło) powinno być święte i nietykalne. Niszczenie pamięci i godności ludzi, którzy nie bacząc na ofiarę swojego życia i zdrowia, gotowi byli na wszystko, by w przyszłości już nikt nie musiał bić się o prawo do życia. Tej zbrodni, żaden historyk i żaden ideolog nigdy nie będzie w stanie usprawiedliwić. Nigdy i żadnymi argumentami. Podczas gdy żołnierze radzieccy i polscy walczyli i ginęli z honorem za „waszą i naszą wolność”, ci historyczni bandyci zostaną na zawsze ze swoim piętnem ideologicznych zbrodniarzy. Morderców pamięci i godności poległych.

Na koniec jeszcze jedno. Jedno, ale chyba najgorsze. Polscy polityczni awanturnicy w swej pieniackiej nienawiści pójdą w zaparte do końca. Nie dlatego, że mają rację w sporze o interpretację historii. Ale dlatego, że oni przekroczyli już próg ostatni, zza którego nie ma już dla nich odwrotu. Nie ma, ponieważ odwrót oznaczałby dla nich polityczną, moralną i społeczną śmierć. Sami siebie zapędzili w ślepy zaułek i to jest w tym wszystkim najgorsze, ponieważ strzec się należy ludzi, którzy poza własnym życiem nie maja już nic innego do stracenia. W swej opętańczej misji oni pójdą do końca, jak dobrowolni samobójcy z pasem pełnym materiałów wybuchowych. Dotarło do nich, że pojawiające się coraz liczniej dokumenty archiwalne biją w nich samych oraz w ideologię, której bronią. Zatem lepiej zginąć, niż zostać poddanym konfrontacji z historią, której tak się boją i ze sprawiedliwością, której odmawiają poległym za prawdziwą wolność.

Smutne to, ale prawdziwe. I smutne jest to, że oni gotowi są pociągnąć za sobą na dno cały polski naród.

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

Hits: 9

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 6
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    6
    Shares