Wiele szumu i komentarzy wywołała decyzja jerozolimskiego instytutu Yad Vashem odnośnie faktu zaproszenia Prezydenta RP, Andrzeja Dudy, na obchody 75-lecia wyzwolenia obozu zagłady KL Auschwitz-Birkenau.

 

Polskie kręgi politykierów różnej maści uderzyły w martyrologiczny ton, że przywódca kraju, na którego terytorium znajdowała się hitlerowska machina śmierci, nie dostał prawa głosu. Prawo takie natomiast zostało dane przywódcom Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Rosji. Osobiście powiem tak – prawo głosu z wyżej wymienionej piątki powinni mieć tylko Angela Merkel i Władimir Putin. Powinien mieć – moim osobistym zdaniem – również Andrzej Duda. Po kolei zatem.

Angela Merkel powinna wystąpić, gdyż to z terenów dzisiejszych Niemiec rozlała się faszystowska zaraza. Powinna wystąpić i – tak, jak to czyniła już wielokrotnie w przeszłości – potępić zbrodnie hitlerowskich Niemiec. Powinna przestrzec dzisiejszych polityków oraz innych odpowiedzialnych i możnych tego świata przed widmem historii i następstwami, jakie niesie za sobą faszyzm, nazizm i polityczna doktryna nienawiści. Obecny Kanclerz Niemiec ma prawo, ale i również moralny obowiązek, by to uczynić.

Władimir Putin powinien wystąpić w imieniu narodu, który poniósł największe straty ludzkie w wojnie z obłąkańczą polityką III Rzeszy oraz jako przywódca kraju, którego armia wyzwoliła KL Auschwitz-Birkenau. Podobnie jak jego niemiecka odpowiedniczka, Władimir Putin ma prawo i obowiązek przemówić, by upamiętnić tych, którzy byli gotowi oddać swoje życie, by wyzwolić tych, którym prawo do życia było odebrane.

I teraz sprawa kontrowersyjna, która nazywa się Andrzej Duda. Moim zdaniem powinien wystąpić, ale tylko pod jednym warunkiem. Jakim – o tym nieco dalej.

Ale zanim o tym napiszę, nieco odbiegnę od tematu.

W Pierdziszewie Podleśnym jest poczta. Przesyłki z niej po całej okolicy rozwozi pan Zdzisław – Ździchu z poczty, jak go nazywają okoliczni mieszkańcy. Ździchu jest zabawny facecik, lubi popić, pożartować i pochamić. Czasami zdarza się, że z tymi przesyłkami jest coś nie halo, bo Ździchu się zbombarduje i śpi w rowie obok swojego roweru. W Pierdziszewie (Podleśnym zresztą) jest remiza a obok remizy jest sklep, gdzie Ździchu z kumplami obala po robocie kolejne wina marki Wino. Kiedy już sobie wszyscy podpiją, to chodzą po kolei za remizę „odcedzić kartofelki”. Tylko Ździchu, kiedy już jest nieźle naprany, za namową starego wygi i awanturnika, pana Jerzego – znanego w okolicy jako Juras co wozi złom – nie chodzi za remizę, tylko paskudzi przed remizą, po ścianach i oknach. Kiedyś nawet na progu remizy zostawił brązową i muskularną „przesyłkę nie koniecznie pocztową”, jak sam ją nazwał. A wszystko dlatego, że dał się podpuścić Jurasowi i kilku innym. Tak się jakoś zebrało, że w Piedziszewie Zaleśnym – niedalekiej wsi za lasem – odbywała się gminna uroczystość. Zaproszono wielu ludzi, w tym Jurasa, Mańka (właściciela sklepu), Oluchę z Koła Gospodyń Wiejskich, Miecia z leśniczówki a nawet Włodasa, którego nie za bardzo lubiano, bo ich ciągle opieprzał za różne sprawki. Zaproszono też Ździcha, ale pod warunkiem, że nie będzie chlał, bo kto wie co mu po pijaku do łba strzeli. Ździchu się obraził i powiedział, że on za kołnierz nie wylewa i jak nie będzie dla niego procentów, to on nie przyjedzie. Czyli dla Ździcha z poczty jest to kicha po całości.

 

Wracamy do naszej sprawy, czyli do A. Dudy. Niby go zaproszono, ale tak wychodzi, że nalano mu czarnej polewki, niczym Jackowi Soplicy w „Panu Tadeuszu”. Dlaczego tak się stało, chyba nie trzeba objaśniać. Skoro nawet jego przełożeni w Jerozolimie doszli do wniosku, że lepiej mu nie dawać dojść do słowa, to znaczy, że mają go serdecznie dość. A za co mają go dość?​ Otóż nie za to, że postanowił po raz kolejny pójść na noże z W. Putinem. To akurat im się wszystkim podoba – wypuszczają ratlerka, żeby sobie poszczekał, nasikał i nasrał tu i ówdzie, a potem zwijają smycz. To się nawet ratlerkowi podoba, bo czuje się ważny. Mają go jednak dość za to, że zaczyna za dużo kłamać i zbyt często pokazywać kolejne odmiany jednej twarzy. Jest to o tyle ambarasujące, że coraz częściej się zdarza, iż zabierając głos mija się z prawdą historyczną. Mija się z nią (on i jego kumple), ponieważ jej nie zna i strzelając na oślep wali nie tylko po swoich kolanach.

I tu podam dwa przykłady. A właściwie jeden, bo wtopa z dokumentami nagłośnionymi przez W. Putina powinna była zasygnalizować A. Dudzie milczenie. (Chociaż i tu nie jestem pewien, bo on kłamie nawet wtedy, gdy milczy.) Powinien siedzieć cicho – on i wszyscy jego totumfaccy – tym bardziej, że nie ujął się za nim nikt. Ani z Unii Europejskiej, ani zza oceanu. W świetle tej skandalicznej sytuacji, tylko dolaniem oliwy do ognia w morzu hipokryzji okazała się reakcja polskiego ambasadora w Kijowie na faszystowski marsz ku czci Bandery. Popatrzcie tylko jaki pryncypialny! Sprzeciw na ten marsz sobie wyraził. A gdzie był on – polski ambasador, znaczy się – i jego izraelski odpowiednik, gdzie oni byli przez te wszystkie lata, gdy na Ukrainie faszyzm i kult hitlerowskich kolaborantów rósł i urósł do rangi doktryny państwowej? Nikt nie widział przez tyle lat, że na ulicach miast, na budynkach administracji, na linii frontu w Donbasie coraz częściej pojawiają się flagi i symbole hitlerowskiej swastyki? Nikt nie zauważył, że coraz częściej na uroczystościach państwowych, lokalnych a nawet podczas imprez młodzieżowych pojawiają się ludzie ubrani w hitlerowski mundury? Bez echa przeszła emisja znaczków pocztowych z podobiznami ukraińskich kolaborantów faszystowskiej dywizji SS Galizien?

Reakcja instytutu Yad Vashem jest o tyle zrozumiała i uzasadniona, że po ogłoszeniu, iż A. Duda jest zaproszony, ale bez prawa głosu, oświadczenie wygłosił rzecznik prasowy w Kancelarii Prezydenta, Błażej Spychalski. Poniżej cytat z tegoż oświadczenia:

Nie może być tak, że prezydent RP, mając choćby ostatnie słowa pana prezydenta Władimira Putina na uwadze, nie będzie miał prawa zabrania głosu. Doprowadzenie do sytuacji takiej, w której prezydent RP będzie siedział i słuchał kłamliwych, nieprawdziwych słów pana prezydenta Putina, nie mając możliwości odpowiedzenia, nie jest dobre” – wydalił z siebie Spychalski.

To oznacza, że dla A. Dudy uroczystość ku czci wyzwolenia obozu zagłady, jawi się areną kolejnej przepychanki politycznej. Tak – politycznej, ponieważ o historycznej debacie nie ma tu mowy, skoro polska strona, czyli Instytut Pamięci Narodowej, konsekwentnie odmawia jakiejkolwiek współpracy ze stroną rosyjską na tematy historyczne. Postawa pierwszego w Polsce urzędnika wskazuje, że polityka państwa przebiła kolejne dno kompromitacji, a hipokryzja stała się częścią doktryny sprawowania władzy.

Dlaczego zatem uważam, że A. Duda powinien wystąpić w Jerozolimie? Ponieważ nikomu, nigdy i w żadnych okolicznościach nie można odmawiać prawa do rehabilitacji. Tym bardziej, że obecna sytuacja pokazuje, że nie tyle Duda, ale Polska została wpędzona w zaułek tak ślepy, że kosmiczna czarna dziura jawi się przy nim oazą otwartości. A jeśli nawet nie w Jerozolimie, to w ramach oświęcimskich obchodów 75-lecia wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, powinno nastąpić symboliczne wyciągnięcie ręki do zgody. Osobiście w to wątpię, zwłaszcza po niedawnej sejmowej uchwale, jednak prawa do zmiany poglądów nikomu nie odmawiam.

Kamil Stupecki,

Braterstwo Polsko-Rosyjskie

P.S. Polityka to nie Pierdziszewo…

Hits: 9

Podziel się ze znajomymi kontentem tej strony!
  • 25
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    25
    Shares